Premier rano na pogrzebie Julii Bonk, a wieczorem cieszy się z medali olimpijczyków. Rzecznik rządu: "To nie jest niekonsekwencja"

Premier Donald Tusk w Zębie, rodzinnej miejscowości Kamila Stocha, oglądał konkurs indywidualny skoków narciarskich na dużej skoczni w Soczi.
Premier Donald Tusk w Zębie, rodzinnej miejscowości Kamila Stocha, oglądał konkurs indywidualny skoków narciarskich na dużej skoczni w Soczi. PAP / Szymon Niedziałek
17 lutego 2014

Małgorzata Kidawa-Błońska w Radiu ZET tłumaczyła, dlaczego premier Donald Tusk pojawił się na pogrzebie Julii Bonk. - Powinniśmy okazywać sobie wsparcie i solidarność i premier, tak jak każdy z nas, ma do tego pełne prawo – mówiła rzecznik rządu.

Kiedy Monika Olejnik zapytała posłankę PO, czy nie widzi niekonsekwencji w tym, że rano premier pojawił się na pogrzebie, a wieczorem cieszył z medali olimpijczyków, Kidawa odpowiedziała: - Nie. Premier wspierał rodziców, którzy przeżyli tragedię.

Wyjaśniła, że „premier poszedł na ten pogrzeb prywatnie”, a media nie były informowane o tych planach. Monika Olejnik przypomniała, że zdjęcia znajdują się na stronie internetowej KPRM. – Gdziekolwiek pojawi się pan premier to nie jest anonimowe. To nie było w porządku wizyty, która była przygotowywana, wyszło spontanicznie. Premier ma prawo być w takich miejscach – odpowiedziała Kidawa-Błońska.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Media

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.