Wszystko wyglądało tak, jak napisał Wałęsa. Obrazek nie był miły. - napisał czytelnik Gazety.pl, który pracuje na lotnisku w Londynie. Lech Wałęsa twierdzi, że został na Heathrow "sponiewierany".
Reklama

Byłego polskiego prezydenta zaproszono do Londynu na piątkową, uroczystą premierę filmu Andrzeja Wajdy "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Przywódca Solidarności został tam przyjęty entuzjastycznie. Także film nagrodzono owacjami na stojąco.

Tymczasem na swoim mikroblogu Lech Wałęsa w niedzielę wieczorem napisał: "Zostałem kłamliwie i prowokacyjnie wystawiony przez Ambasadę Polską w Londynie i sponiewierany przez odprawę na lotnisku. Nigdy do Londynu". W mediach tłumaczył potem, że strażnicy na lotnisku w Londynie go "trzepali". "Wyciągali z walizki niepoukładane majtki, skarpetki, wszystkim pokazywali. Wstyd." - opowiadał Wałęsa.

Rozpętała się medialna afera, po której biuro prasowe portu w Heathrow wydało krótkie oświadczenie, w którym przekonuje, że wobec Lecha Wałęsy zastosowano procedury bezpieczeństwa dotyczące wszystkich pasażerów. "Przykro nam, jeśli Pan Wałęsa czuje, że nie został potraktowany sprawiedliwie" - czytamy w przysłanym Polskiemu Radiu oświadczeniu. Jego autorzy zaraz jednak dodają: "Nasze środki bezpieczeństwa służą ochronie wszystkich na lotnisku, a Pan Wałęsa poddany został takim samym procedurom, jak pozostali nasi pasażerowie".

Zarówno polska ambasada w Londynie, jak i MSZ zapewniają, że nie mają sobie nic do zarzucenia w sprawie organizacji wizyty Wałęsy.

Tymczasem Gazeta.pl opublikował list od swojego czytelnika, który pracuje na Heathrow. Potwierdza on w nim zarzuty byłego prezydenta. Oto jego treść:

Akuratnie się składa, iż pracuję w serwisie VIP na lotnisku Heathrow jako kierowca i widziałem jak przebiegała cała odprawa. Rzeczywiście wszystko wyglądało tak jak Pana Prezydent napisał. Natomiast nie zgodzę się z wyjaśnieniem ambasady! Widzę polityków wysokiej rangi na co dzień, prezydentów, byłych prezydentów i żaden z nich nie był nigdy przeszukiwany. Rzeczywiście obrazek nie był miły i uważam, iż taka osoba jak pan prezydent powinna być traktowana z należytym szacunkiem. Dodam, iż moi znajomi Brytyjczycy wiedzą bardzo dużo o prezydencie i jest bardzo szanowaną oraz znaną osobą poza granicami naszego kraju.