Według ukraińskiego portalu Gławkom, Julia Tymoszenko do 15 września może opuścić Ukrainę. Takie rozwiązanie ma pomóc w podpisaniu w listopadzie umowy stowarzyszeniowej Kijowa i Brukseli.

Gławkom twierdzi, że ustalenia zapadły pod koniec maja. Na leczenie w Niemczech mieli namówić Julię Tymoszenko, ambasadorowie Stanów Zjednoczonych John Tefft i Unii Europejskiej Jan Tombiński. Wcześniej zachęcali ją do tego przedstawiciele rządzącej Partii Regionów, jednak wtedy była premier odmówiła.

Wyjazd Julii Tymoszenko za granicę nie oznacza, że będzie ona uniewinniona. Pozwoli jednocześnie na zachowanie twarzy rządzącym na Ukrainie i poprawę stosunków z Unią Europejską.

Według Gławkomu, wstępną zgodę na takie rozwiązanie wyraziły wszystkie zainteresowane strony: władze oraz była premier, a także Zachód, który ma być gwarantem tego układu. Rządzący stawiają jednak warunki: była premier ma zapłacić budżetowi 1,5 miliarda hrywien (600 milionów złotych), sąd uznał bowiem, że na takie straty naraziła państwo podpisując umowy gazowe w 2009 roku. Była premier nie chce się na to zgodzić.

Władze są jednak w stanie odstąpić od tego warunku, jeśli Julia Tymoszenko zgodzi się na to, że do 2015 roku, gdy odbędą się wybory prezydenckie, nie będzie prowadzić działalności politycznej. Ostatnio była premier wystosowała list, w którym zachęca opozycję, aby rozpoczęła dialog z władzą. „Nie wykluczone, że był to pierwszy sygnał ze strony byłej premier, że jest gotowa na kompromis” - pisze Gławkom.

Julia Tymoszenko odbywa obecnie karę 7 lat pozbawienia wolności za naruszenia proceduralne, w trakcie podpisywania umów gazowych z Rosją w 2009 roku. Oprócz tego toczą się w stosunku do niej dwa postępowania karne.