- Szefie, pan prezydent [Lech Kaczyński - przy. red] kiedyś doprowadzi do tragedii, zginie wielu niewinnych ludzi - takimi słowami miał zwrócić się do szefa BOR Mariana Janickiego jego podwładny Jarosław Florczak. Oficer, który był odpowiedzialny za ochronę prezydenta, miał odnieść się w ten sposób do braku organizacji w Kancelarii Prezydenta- informuje Newsweek.
- Szefie, jak zwykle burdel, nikt nic nie wie, programy swoje, a realizacja swoje. Jeżeli pan może, to niech mnie pan więcej nie wysyła. Może jestem za stary, może się do tego nie nadaję - powiedział Florczak po powrocie z jednego z wyjazdów Lecha Kaczyńskiego.
Zdaniem Janickiego Florczak był załamany sytuacją: "Rozmawiałem z nim później na spokojnie, odpowiedział mi tylko tyle: Szefie, współpracowałem z Kancelarią Prezydenta Kwaśniewskiego, przez osiem lat ta współpraca była ideałem, każdy wiedział, co ma robić, nikt nikomu nie wchodził w kompetencje. To, jak wygląda nasza współpraca z obecną kancelarią, to jest jedna wielka katastrofa. Prowizorka i jeszcze raz prowizorka, a nuż się uda, jakoś to będzie. Jak się dowiedział, że będzie przygotowywał kolejną wizytę prezydenta, stwierdził: Cholera, znowu ja".
Płk. Janusz Florczak zginął w Smoleńsku.
- Kaczyński: Wszystko wskazuje na zamach. Po katastrofie smoleńskiej chciałem zrezygnować z kierowania PiS
- BOR: Tu-154M przed wylotem do Smoleńska był dokładnie sprawdzony
- Kaczyński: Mamy ślady wybuchu w Tu-154M. Zabójstwo technika z Jaka-40 wysoce prawdopodobne
- Katastrofa smoleńska: Czy BOR za krótko sprawdzał Tu-154M?
- Byłego wiceszefa BOR w sprawie lotów do Smoleńska osądzi sąd okręgowy
- Joanna Racewicz: Mówiono nam, że w Polsce nie można otwierać trumien. Czuję się oszukana
- Cichocki: BOR nie jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu