Co najmniej 272 osoby zginęły w pożarze, który wybuchł w więzieniu w środę rano czasu polskiego w mieście Comayagua, w środkowym Hondurasie - podali specjaliści medycyny sądowej. Ostrzegli, że tragiczny bilans może wzrosnąć.
O liczbie zabitych poinformowała na konferencji prasowej Lucy Marder, która kieruje wydziałem medycyny sądowej w prokuraturze. Początkowe dane mówiły o ok. 100 ofiarach śmiertelnych.
Ministerstwo ds. bezpieczeństwa szacuje liczbę zabitych na ponad 200. Taki sam bilans podał też szef władz więziennych Danilo Orellana. Powiedział, że w więzieniu nie doszło do buntu, a śledczy badają dwa tropy: zaprószenia ognia przez więźnia lub zwarcia.
Pożar pojawił się we wtorek około godz. 23 czasu lokalnego (w środę około godz. 6 czasu polskiego). Miasto Comayagua leży ok. 80 km na północny zachód od stolicy kraju, Tegucigalpy.
Rzecznik straży pożarnej regionu Comayagua Josue Garcia relacjonował, że na miejscu, w czasie akcji gaśniczej, był świadkiem "dantejskich scen". Wielu więźniów "spaliło się lub udusiło w celach" - dodał.
Lokalni strażacy mówili, że nie mogli od razu wejść do więzienia, ponieważ było tam słychać wystrzały. W zakładzie tym znajdowało się ponad 800 więźniów.
W 2004 roku pożar w więzieniu w San Pedro Sula, drugim co do wielkości mieście Hondurasu, pochłonął 107 ofiar śmiertelnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu