Administracja prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza nie chce uwolnienia skazanej na 7 lat więzienia byłej premier Julii Tymoszenko - oświadczył we wtorek obrońca opozycyjnej polityk, Serhij Własenko.

W ocenie adwokata apelacja, którą Tymoszenko złożyła dzień wcześniej, nie doprowadzi do zmiany wyroku sądowego.

"Mam informację, że kilka dni temu do administracji prezydenta (Janukowycza) wezwano przewodniczącego Sądu Apelacyjnego w Kijowie Antona Czernuszenkę, z którym przeprowadzono rozmowę profilaktyczną, by wyrok wobec Tymoszenko nie uległ zmianie" - powiedział Własenko.

Tymoszenko, przywódczyni jednego z najważniejszych ugrupowań ukraińskiej opozycji, została skazana na 7 lat więzienia 11 października. Prócz kary pozbawienia wolności otrzymała trzyletni zakaz zajmowania stanowisk państwowych. Sąd zobowiązał ją ponadto do wypłacenia państwowej firmie paliwowej Naftohaz Ukrainy odszkodowania w wysokości 1,5 mld hrywien (ok. 600 mln złotych).

Reklama

Dwa dni po ogłoszeniu wyroku prokuratura wszczęła śledztwo ws. wynoszącego ponad 400 milionów dolarów zadłużenia należącej w przeszłości do Tymoszenko korporacji Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy wobec rosyjskiego ministerstwa obrony.

Była premier była najważniejszą konkurentką Janukowycza w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich

W poniedziałek prokuratura poinformowała, że wszczęła jeszcze jedno śledztwo, które dotyczy przejęcia 25 milionów dolarów środków budżetowych oraz niespłacenia kolejnych 20 mln dolarów podatków.

Zdaniem ukraińskiej opozycji działania prokuratury inspirowane są przez ekipę prezydenta Wiktora Janukowycza, a ich celem ma być wyeliminowanie Tymoszenko z polityki.

Była premier była najważniejszą konkurentką Janukowycza w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich.

W obronie Tymoszenko stanęła Unia Europejska, która uznała, iż wyrok był motywowany politycznie. W związku ze skazaniem opozycjonistki Bruksela odwołała planowane na ubiegły tydzień rozmowy Janukowycza z przywódcami UE.