Negatywne informacje dotyczące gospodarki Państwa Środka są coraz pilniej śledzone i wywołują nerwowość wśród inwestorów oraz ekonomistów. Pojawiają się opinie, że załamanie jest nieuchronne.
Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno!? – mówi Czepiec do Dziennikarza w I akcie „Wesela” Wyspiańskiego. Odpowiedź brzmi: w polityce, owszem mocno, ale co do gospodarki, mnożą się wątpliwości. Spora grupa ekonomistów i inwestorów nie zastanawia się, czy chiński pociąg się wykolei, ale kiedy to nastąpi. Na samą myśl o kryzysie gospodarki Państwa Środka, na którą przypada 12 proc. globalnego PKB, cierpnie skóra.
Świat uległ urokowi Chin, które nic sobie nie robiąc z największego od 80 lat kryzysu, notowały 10-procentowy wzrost PKB i dalej powiększały olbrzymie rezerwy walutowe. Stały się motorem globalnej gospodarki, spychając w cień USA. Przedstawiciele chińskich władz jeżdżą teraz po świecie w roli wybawców i wykupują obligacje krajów, które wpadły w tarapaty. W tym czasie wielu ekonomistów zaczęło bezkrytycznie zachwycać się modelem gospodarczym Państwa Środka i jego, jak by się mogło wydawać, niewyczerpanymi możliwościami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.