Reklama

"Ogółem w Szwecji mamy prawie 2,5 tysiąca zgonów w związku z koronawirusem. To jest bardzo wysoka liczba, jakiej nie odnotowaliśmy w przypadku żadnej innej choroby od dawna" - przyznał główny epidemiolog kraju Anders Tegnell, uważany za twórcę szwedzkiej liberalnej strategii walki z pandemią.

To pierwsza tak szczera wypowiedź Tegnella, który bez okazywania uczuć odpowiadał zazwyczaj, że "z punktu widzenia epidemiologii dane o ofiarach śmiertelnych nie są przydatne" lub też wskazywał na zaniedbania w domach opieki, których pensjonariusze stanowią ok. 30 proc. ofiar.

Oficjalnie główny epidemiolog twierdzi, że celem jego polityki nie jest nabycia przez społeczeństwo odporności, a zabezpieczenie możliwości służby zdrowia.

Jak podano na konferencji prasowej, liczba miejsc na oddziałach intensywnej terapii wzrosła w ciągu doby z 1085 do 1096. W środę liczba pacjentów leczonych na Covid-19 na OIOM wyniosła 549, we wtorek było to 557.

"Jeśli chodzi o intensywną opiekę, zauważamy tendencję do mniejszej liczby pacjentów. To czego się nie spodziewaliśmy, to bardzo długi okres leczenia, jakiego wymagają chorzy" - powiedział Tegnell.

Wśród ponad 20 302 potwierdzonych w Szwecji przypadków koronawirusa, najwięcej odnotowano w regionie obejmującym Sztokholm (7,8 tys.). O ile sytuacja w stolicy powoli stabilizuje się, to wzrost liczby nowych zakażeń obserwuje się w innych częściach kraju.

Szwedzka liberalna strategia walki z koronawirusem polega na stosowaniu zaleceń i apeli o zachowanie odległości zamiast zakazów i kar. Jedynym obostrzeniem jest zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób.