O polityku, który albo jest mitomanem, albo zdradza sekrety państwa

Radosław Sikorski
Radosław SikorskiPAP Archiwum / Tomasz Gzell
7 stycznia 2019

Zapytaliśmy osoby związane z dyplomacją i służbami specjalnymi o ocenę książki Radosława Sikorskiego. Wiceszef MSZ odpowiedzialny m.in. za politykę bezpieczeństwa i wschodnią Bartosz Cichocki uznał, że podawanie takich rewelacji jest nieodpowiedzialne. – Tak robi osoba, która żegna się z polityką. Trudno oceniać, gdy ktoś najpierw pisze, a potem myśli o tym, co napisał – powiedział w rozmowie z DGP Cichocki. Proszący o zachowanie anonimowości były pracownik polskich służb specjalnych zapewnia, że konwencja, w której jest utrzymana publikacja, jest co najmniej dziwna. – Miesza się wiele wątków. Bezwartościowe informacje przeplatane są bardzo wrażliwymi danymi – komentuje. – Wiele podawanych faktów jest bardzo prawdopodobnych. Nie oznacza to jednak, że po zaledwie kilku latach od tych wydarzeń należy je ujawniać. To co jest wartościowe dla dziennikarzy, nie musi służyć państwu – dodaje. Były wysokiej rangi polski dyplomata mówi wprost, że Sikorski poszedł za daleko. – Nie wierzyłem, że to się ukazało – komentuje. Z kolei zwolennicy Sikorskiego przekonują, że „taki jest Radek”, a styl odzwierciedla okres, gdy był ministrem. - Był problem z jego nadmierną szczerością – przyznaje jeden z nich.

Książka Radosława Sikorskiego ukazała się jesienią. Jednak jak wynika z naszych rozmów, ani po stronie opozycji, ani rządu rewelacje ujawniane przez byłego ministra nie są powszechnie znane. Z tego powodu wiele osób nie chce ich komentować oficjalnie. Tymczasem sensacyjnych danych jest masa.

„Neoficką nadgorliwością wykazano się wówczas, gdy udostępniono Centralnej Agencji Wywiadowczej ośrodek w Starych Kiejkutach (…) sposób załatwienia tej sprawy nosi znamiona braku szacunku dla własnego państwa. Nie zadbano o podpisanie stosownych porozumień” – pisze w swojej najnowszej książce Radosław Sikorski. Dorzuca dane precyzujące, gdzie konkretnie przesłuchiwano obcokrajowców: „Może jedyną korzyścią z wasalnego epizodu centrum przesłuchań w Kiejkutach jest to, że willę, w której Amerykanie trzymali terrorystów, później dla niepoznaki wyremontowano, dzięki czemu miałem godziwe warunki noclegowe podczas dorocznych spotkań z młodym narybkiem naszych szpiegów”. W Starych Kiejkutach istotnie od października 1972 roku mieści się szkoła oficerska polskiego wywiadu. Informacja o willi, w której miało dochodzić do torturowania podejrzanych, od lat krążyła jako nieoficjalna i niepotwierdzona. Amerykańska prasa pisała o tym budynku i jego remoncie. Żaden polski polityk ani urzędnik w obawie o postawienie zarzutów ujawnienia tajemnicy państwowej nie zdecydował się jednak, by pójść tak daleko w doprecyzowaniu tych doniesień.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.