Nie mam żadnych wątpliwości, że układu gdańskich polityków Platformy z Amber Gold nie było. Nie było żadnego układu gdańskiego - zeznał w poniedziałek przed komisją śledczą ds. Amber Gold b. szef kancelarii premiera Tomasz Arabski.
Reklama

Arabski podczas zeznań wielokrotnie zasłaniał się niepamięcią, kiedy był pytany o swoje zeznania ws. Amber Gold w prokuraturze. "Tak często byłem przesłuchiwany jeszcze jako minister, a odbywa się to do dzisiaj, przez prokuraturę, że nie pamiętam, że byłem przesłuchiwany" - powiedział. Członek komisji Witold Zembaczyński (Nowoczesna) dopowiedział: "taka rutyna", co Arabski skomentował: "to niestety nie jest rutyna, to jest pewna dolegliwość".

Świadek zaprzeczył, że miał informację, jakoby ktoś rozłożył "parasol ochronny" nad Marcinem P.

Poseł PiS Bartosz Kownacki pytał świadka, czy znane jest mu sformułowanie "układ gdański". Arabski potwierdził, że słyszał o tym, że ktoś używał takiego sformułowania. Pytany, czy według niego istniał taki układ, Arabski odpowiedział: "nie było żadnego układu gdańskiego".

Dodał, że "nie mam żadnych wątpliwości, że układu gdańskich polityków Platformy z Amber Gold nie było".

Kownacki poruszał dalej temat linii OLT Express. Pytał w tym kontekście, czy rozważane było, żeby obsługę rządu realizowała firma OLT Express, Arabski stanowczo zaprzeczył. "Nigdy w mojej obecności nikt czegoś takiego nie rozważał" - mówił. Arabski mówił, że w jego sprawie rozsiewane były plotki, że miałby on być kuzynem Marcina P. "Była to chyba dwutygodniowa kampania, bardzo nieprzyjemna, bo bardzo szybko dzwonili różni, dosyć poważni dziennikarze (...), żebym potwierdzał te plotki. Za każdym razem zaprzeczałem. Marcin P. nie był moim kuzynem, nie jest i nie będzie" - mówił. Dodał, że była to akcja PR-owa, bo nawet drzewa genealogiczne powstały, aby udowodnić tę tezę.