Chiny: Władze Nankinu chcą karać za "ekstremalną japonofilię”

Chiny
ChinyShutterStock
29 sierpnia 2018

Władze miasta Nankin pracują nad prawem przewidującym kary dla "ekstremalnych japonofilów”, którzy zaprzeczają okrucieństwom japońskiej armii popełnionym na chińskich cywilach w pierwszej połowie XX wieku – podał w środę chiński dziennik "Global Times”.

Projekt zakazuje m.in. „zaprzeczania historycznym faktom masakry nankińskiej i zniekształcania ich, znieważania ofiar i ocalałych z masakry oraz bohaterów i męczenników poległych w wojnie obronnej przeciwko japońskiej agresji, jak również tworzenia i rozpowszechniania informacji, które naruszają godność kraju oraz uczucia narodu” - przekazał portal Pengpai Xinwen.

Według oficjalnych chińskich danych w ciągu sześciu tygodni na przełomie 1937 i 1938 roku, po przejęciu kontroli nad Nankinem - ówczesną stolicą Chin - japońska armia wymordowała tam ok. 300 tys. chińskich cywilów i rozbrojonych żołnierzy. Masakra nankińska stała się symbolem okrucieństw popełnianych przez Cesarską Armię Japońską na chińskiej ludności w czasie okupacji.

W projekcie nowego prawa znalazł się również zakaz gloryfikacji japońskiej agresji oraz pozowania do zdjęć i filmów w japońskich mundurach z czasu drugiej wojny światowej w pobliżu miejsc pamięci narodowej, a także rozpowszechniania tego rodzaju materiałów. Ochroną prawną mają też zostać objęte ofiary i ocaleli z masakry nankińskiej.

Pengpai Xinwen ocenia, że projekt wyznacza „czerwoną linię” i zakazuje trzech „typowych zachowań” osób określanych przez chińskich internautów mianem „jingri”. Według chińskiej encyklopedii internetowej Baidu Baike są to „ludzie, którzy czczą japoński militaryzm i nienawidzą własnego narodu”.

Za łamanie zakazów projekt przewiduje kary administracyjne, odpowiedzialność cywilną względem rodzin ofiar oraz osób ocalałych z masakry, a w cięższych przypadkach również odpowiedzialność karną.

Komentując sprawę chińska prasa wspomina o Chińczyku, który został aresztowany, gdy w mediach społecznościowych nazwał premiera Japonii Shinzo Abego swoim ojcem, czym - według chińskiej policji - obraził uczucia mieszkańców ChRL. Ten internauta umieścił również komentarz na oficjalnym koncie policji w sieci Weibo (odpowiednik Twittera), w którym zapytał: „Jakie prawo zabrania określania Tajwanu jako kraju?”.

Komunistyczne Chiny uznają rządzony demokratycznie Tajwan za zbuntowaną prowincję i nigdy nie wykluczyły możliwości siłowego przejęcia nad nim kontroli. Władze w Tajpej uznają wyspę za niezależną od Pekinu Republikę Chińską. W 1949 roku na Tajwan zbiegły wojska nacjonalistyczne, pokonane w wojnie domowej przez komunistów, którzy od tamtej pory rządzą Chinami.

W kwietniu chiński parlament uchwalił prawo zakazujące krytyki i podważania mitu bohaterów rewolucji socjalistycznej. Ustawa zabrania publicznego wypaczania, zniesławiania, profanacji i negowania dokonań oraz ducha chińskich rewolucjonistów, którzy przyczynili się do utworzenia komunistycznych Chin w 1949 roku.

Od objęcia władzy w 2012 roku prezydent Xi Jinping konsekwentnie zacieśnia kontrolę ideologiczną nad społeczeństwem i wzmacnia edukację patriotyczną obywateli. Historykom podważającym oficjalną linię rządzącej Komunistycznej Partii Chin (KPCh) zarzuca się „nihilizm historyczny”.


Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.