Dodała, że wypracowane dzięki temu zdolności obronne RFN chce wykorzystywać przede wszystkim w służbie NATO.

"Cieszę się na ten szczyt NATO, jednak liczę się z kontrowersjami w dyskusjach. Szczyt jest dobrze przygotowany, ale w dyskusjach będziemy z pewnością reprezentować różne stanowiska" – powiedziała kanclerz przed szczytem.

Zaznaczyła, że Niemcy są na drugim miejscu pod względem wielkości sił wydzielanych do wspólnych operacji Sojuszu. "Największą część naszych zdolności obronnych stawiamy w służbie NATO, do dziś jesteśmy bardzo silnie zaangażowani w Afganistanie i tym samym reprezentujemy interesy Stanów Zjednoczonych, bo misja w Afganistanie wiąże się z jedynym przypadkiem zastosowania artykułu 5 (Traktatu Północnoatlantyckiego). Niemcy robią to bardzo chętnie i z przekonaniem" – zapewniła Merkel.

Reklama

"Jeśli chodzi o wydatki obronne, Niemcy jako dawna RFN, w czasach zimnej wojny bardzo często przeznaczały na ten cel ponad 3 procent PKB. Potem rzeczywiście, jak wielu innych, bardzo zredukowaliśmy te nakłady i dziś - zgodnie z postanowieniami szczytu w Walii - czujemy się zobowiązani podnosić nasze wydatki obronne. Robimy to z roku na rok, także na lata 2018 i 2019 i w roku 2024 będziemy wydawać o 80 proc. więcej niż wydawaliśmy w 2015 roku" - powiedziała niemiecka kanclerz.

"Czujemy się więc zobowiązani podążać w kierunku 2 proc. na wydatki obronne i chcemy przede wszystkim ten wzrost oddawać do dyspozycji NATO" – zadeklarowała niemiecka kanclerz.

Dodała, że w dyskusjach w czasie szczytu będzie uczestniczyć ze świadomością, że Niemcy są bardzo ważną częścią Sojuszu.

"Niemcy bardzo wiele zawdzięczają NATO. To, że dokonało się zjednoczenie, że Europa dzisiaj jest zjednoczona, ma bardzo wiele wspólnego z NATO, ale Niemcy też wnoszą do NATO bardzo duży wkład" – mówiła.

"Sama przeżyłam okres, kiedy Niemcy były kontrolowane przez Związek Radziecki, i bardzo się cieszę, że dzisiaj, mając wolność, zjednoczeni, jako Republika Federalna, możemy prowadzić samodzielną politykę i sami podejmować decyzje, co jest bardzo dobre, zwłaszcza dla ludzi w nowych krajach związkowych" – powiedziała.