Bochniarz w rozmowie z dziennikarzami opisywała dotychczasowy przebieg środowych rozmów. Jak powiedziała, w dyskusji pojawiają się różne wypowiedzi - "zarówno rzeczowe, jak i emocjonalne".
Według niej zwrócono uwagę na brak think-tanków zajmujących się gospodarką, a także na to, że nie ma rady społeczno-gospodarczej przy rządzie.
Bochniarz zaznaczyła, że w związku ze swoimi doświadczeniami w pracach Komisji Trójstronnej wie, że trudno jest dojść do konkretnych rozwiązań podczas ogólnej debaty, takiej jak w ta w Pałacu Prezydenckim.
"Bardziej czekam na efekty naszego autonomicznego dialogu (Komisji Trójstronnej) niż na efekty ogólnych zebrań" - powiedziała.
Z kolei szef OPZZ Jan Guz pytany o środowe spotkanie u prezydenta powiedział: "Jesteśmy pełni optymizmu, w końcu zaczyna się coś dziać".
Podkreślił, że dla związkowców ważne jest, aby została utrzymana "trwałość zatrudnienia i właściwe wynagrodzenia za pracę".
Obecny na spotkaniu u prezydenta przedsiębiorca Roman Kluska ocenił z kolei, że najważniejsze jest zniesienie ograniczeń biurokratycznych w gospodarce i "dobrze byłoby, gdyby ten szczyt mógł zapoczątkować dojście do tego celu".
Jego zdaniem, wejście do strefy euro jest potrzebne, należy na ten temat dyskutować. Ale - jak zaznaczył - musi się to stać "tylko na dobrych warunkach".
"Nie możemy przyjmować euro za wszelką cenę" - dodał Kluska.