Prezydent PKPP Lewiatan Henryka Bochniarz cieszy się z obrad szczytu społecznego w Pałacu Prezydenckim, ale - jak mówi - "nie ma złudzeń", że przyniesie on konkretne efekty. Szef OPZZ Jan Guz jest jednak "pełen optymizmu".

Bochniarz w rozmowie z dziennikarzami opisywała dotychczasowy przebieg środowych rozmów. Jak powiedziała, w dyskusji pojawiają się różne wypowiedzi - "zarówno rzeczowe, jak i emocjonalne".

Według niej zwrócono uwagę na brak think-tanków zajmujących się gospodarką, a także na to, że nie ma rady społeczno-gospodarczej przy rządzie.

Bochniarz zaznaczyła, że w związku ze swoimi doświadczeniami w pracach Komisji Trójstronnej wie, że trudno jest dojść do konkretnych rozwiązań podczas ogólnej debaty, takiej jak w ta w Pałacu Prezydenckim.

"Bardziej czekam na efekty naszego autonomicznego dialogu (Komisji Trójstronnej) niż na efekty ogólnych zebrań" - powiedziała.

Z kolei szef OPZZ Jan Guz pytany o środowe spotkanie u prezydenta powiedział: "Jesteśmy pełni optymizmu, w końcu zaczyna się coś dziać".

Podkreślił, że dla związkowców ważne jest, aby została utrzymana "trwałość zatrudnienia i właściwe wynagrodzenia za pracę".

Obecny na spotkaniu u prezydenta przedsiębiorca Roman Kluska ocenił z kolei, że najważniejsze jest zniesienie ograniczeń biurokratycznych w gospodarce i "dobrze byłoby, gdyby ten szczyt mógł zapoczątkować dojście do tego celu".

Jego zdaniem, wejście do strefy euro jest potrzebne, należy na ten temat dyskutować. Ale - jak zaznaczył - musi się to stać "tylko na dobrych warunkach".

"Nie możemy przyjmować euro za wszelką cenę" - dodał Kluska.