Podczas spotkania z mieszkańcami premier zaznaczył, że Prawo i Sprawiedliwość szczególną uwagę poświęca bezpieczeństwu rodzin.

W swoim wystąpieniu szef rządu mówił o bezpieczeństwie w Polsce, które - jak wskazał - obejmuje trzy wymiary: bezpieczeństwo rodzin, wsi i miast oraz granic. "Tak można spojrzeć na główne wyzwania, z którym się zmagamy od wielu lat" - podkreślił.

Morawiecki zauważył, że PiS "szczególną uwagę" poświęca bezpieczeństwu rodzin - "bezpieczeństwu bytu od strony takiej bardzo zwyczajnej, a zarazem egzystencjalnej". Jak dodał, ugrupowanie rządzące koncentruje się na bezpieczeństwie "szeroko rozumianych rodzin", w tym emerytów, dzieci oraz na bezpieczeństwie socjalnym, społecznym oraz finansowym.

Reklama

"Tak można wykazać, że jesteśmy zupełnie innym rządem, niż nasi poprzednicy, którzy nie troszczyli się o bezpieczeństwo finansowe rodzin, nie troszczyli się o bezpieczeństwo społeczne, ponieważ w dużym stopniu środki, które wtedy były dostępne, były albo marnotrawione, przejadane - tak, jak Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) - tak, jak środki, które nie trafiały do budżetu państwa, tylko były de facto zawłaszczone prze różne mafie podatkowe, mafie VAT-owskie" - przypomniał premier.

Podkreślił, że rząd PiS ten "porządek zasadniczo zmienił". "Spowodowaliśmy, że państwo jest silne dla silnych, a bardziej wyrozumiałe właśnie dla słabszych, dla tych, którzy potrzebują pomocy" - powiedział.

Reklama

Morawiecki wskazał, że ugrupowanie rządzące kształtuje "nowe relacje społeczne". "Zaproponowaliśmy nowy kontrakt społeczny(...), który polega właśnie na tym, że chcemy dać bezpieczeństwo rodzinom, bezpieczeństwo tym słabszym, również bezpieczeństwo z uwzględnieniem jakości wymiaru sprawiedliwości" - oświadczył szef rządu.

Z kolei mówiąc o bezpieczeństwie miast i wsi, Morawiecki zauważył, że rząd - poprzez swoją "konsekwentną postawę" - odniósł "ogromne zwycięstwo" w Brukseli dot. polityki relokacji uchodźców. "Nikt nas nie będzie zmuszał do przyjmowania uchodźców. To też wiąże się z bezpieczeństwem, bo to my, suwerenne państwo ma decydować o tym, kto, kiedy i na jakich zasadach wjeżdża na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej" - wskazał.

Bezpieczeństwo granic - jak wyjaśniał premier - "to jest bezpieczeństwo zewnętrzne, najbardziej fundamentalne". "Ono wiąże się również z czymś, co czasami nazywa się miękką siłą - zdolnością do perswazji na arenie międzynarodowej, przedstawianiem swoich zasług na arenie międzynarodowej" - powiedział Morawiecki. Jak dodał, chodzi m.in. o to, aby "prawda historyczna ujrzała światło dzienne, żeby została doceniona na forum międzynarodowym".

W jego ocenie, polsko-izraelska deklaracja podpisana w ostatnią środę przez premierów obu krajów jest dokumentem wypracowanym w twardych negocjacjach, który będzie orężem Polski do walki o prawdę na arenie międzynarodowej.

Zdaniem Morawieckiego, w czasach III Rzeczypospolitej dzieje Polski były prezentowane jako "próba wciskania nas w poczucie winy, to zaczadzenie ideologią, która zupełnie nie przystawała do prawdy historycznej, to wmawianie Polakom, że my byliśmy współwinni Holokaustu i zbrodni II wojny światowej".

"Pamiętacie państwo te hasła: +nie myślmy o przeszłości, wybierzmy przyszłość+ - to było sprytne podejście, które miało na celu zmuszanie Polaków do zapominania o prawdzie historycznej, wpędzania nas w poczucie winy, czy odpowiadanie za cudze grzechy. Na tym polegała ta psychologia, polityka, pedagogika lat III Rzeczypospolitej" - mówił premier.

Zaznaczył, że jego rząd przeciwstawił się "pedagogice III RP" i podjął działania, dzięki którym prawda historyczna ujrzała światło dzienne nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim została doceniona na forum międzynarodowym.

"Dlatego zaproponowaliśmy naszą ustawę o IPN. To był ruch, który miał za zadanie wstrząsnąć świadomością i sumieniami całego świata" - mówił premier. Jego zdaniem, ustawa o IPN wykonała to zadanie we właściwy sposób, choć atak na Polskę ze wszystkich stron był "gigantyczny".

Premier przypomniał słowa szachisty Emanuela Laskera, który mawiał: "jak myślisz, że znalazłeś dobry ruch, to wymyśl jeszcze lepszy". "My wymyśliliśmy dobry ruch, ale potem wymyśliliśmy jeszcze lepszy. Właśnie w trudnych negocjacjach w ostatnich kilku miesiącach wymyśliliśmy i obroniliśmy deklarację, która jest aktem tej rangi, którego nigdy nie było w ciągu ostatnich 70 lat po II wojnie światowej" - mówił Morawiecki.

Wskazywał, że polsko-izraelska deklaracja jest aktem uznanym na arenie międzynarodowej za "wielkie polskie zwycięstwo". "Nasza narracja, nasza opowieść, prawdziwa opowieść II wojny światowej została po raz pierwszy na arenie międzynarodowej aktem tak wysokiej rangi uznana" - dodał.

Według Morawieckiego państwo jest bezpieczne, gdy potrafi opowiedzieć swoją prawdziwą historię i kiedy w trudnym dialogu ze swoimi sojusznikami potrafi znajdować polityczne rozwiązania. "My myślimy bardzo radykalnie (...), w mówieniu staramy się być umiarkowani, ale w działaniu musimy być roztropni. I jesteśmy roztropni" - oświadczył Morawiecki.

Premier podkreślił w swoim wystąpieniu w Rzeszowie, że w myśl filozofii rozwoju poprzednich rządów rozwijać miały się największe, centralne ośrodki. "A małe miasteczka, wsie, z pańskiego stołu co skapnie, to niech sobie tam skorzystają z tego" - dodał.

Wspomniał w tym kontekście m.in. o procesie zamykania lokalnych posterunków policji. "Było ich ponad 800, a kiedy my przejmowaliśmy władzę zostało 400 posterunków policji. (...) To jest wstyd, tego się powinna wstydzić Platforma i PSL" - mówił Morawiecki. Jak zaznaczył, jego rząd odbudowuje sieć posterunków.

Morawiecki podkreślał też, że jego rząd stara się aby "rozwój gospodarczy w dużym stopniu przesunąć na polską wieś". Zapowiedział w związku z tym, że nowo powołany minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Ardanowski przedstawi "jeszcze przed sezonem żniwnym, w ciągu najbliższych dwóch tygodni" nowe rozwiązania.

Krytykował w tym kontekście działania prowadzone w obszarze polityki rolnej przez rządy PO i ludowców. "PSL, który mieni się partią ludową, partią chłopską, w 2011 r. narzucił ustawy, które pozwalały nakładać kary grzywny na rolników, którzy sprzedawali swoje produkty lokalne" - wskazał premier. Zaznaczył jednocześnie, że rząd PiS doprowadził do liberalizacji tych przepisów.

"Wkrótce zliberalizujemy tę ustawę jeszcze bardziej; tak, żeby można było asortyment własnej produkcji - masło, chleby, dżemy, grzyby, wyroby, wędliny - sprzedawać jak najszerzej, żeby to, co jest +dobre, bo polskie+, mogło trafiać na stoły bezpośrednio, z pominięciem różnego rodzaju pośredników" - zapowiedział szef rządu.

Na zakończenie spotkania w Rzeszowie Morawiecki powiedział, że "chodzi o to żeby Polska na mapie świata odzyskała należne jej miejsce, bo dzisiaj to miejsce jest za niskie". "Gramy w drugiej lidze, a nie w pierwszej lidze. Jest szansa na to żebyśmy grali w pierwszej lidze. I jeżeli zaufają nam Polacy po raz drugi, a może potem po raz trzeci, to utrwalimy nasze osiągnięcia, nasz kontrakt społeczny, ten solidarnościowy kontrakt społeczny" - mówił.

Jego zdaniem, "ważna jest walka o samorządy lokalne". "Ważne jest, aby na poziomie władzy lokalnej byli również tacy menadżerowie, którzy kochają swoje małe ojczyzny" - mówił premier.

W Rzeszowie spotkanie odbyło się w urzędzie marszałkowskim woj. podkarpackiego. W jego trakcie premier przypomniał, że Podkarpacie jest jedynym województwem w Polsce, gdzie władze sprawuje PiS.

W programie wizyty premiera Mateusza Morawieckiego na Podkarpaciu przewidziano jeszcze po południu spotkanie z mieszkańcami Nowej Sarzyny i udział w obchodach Dnia Gminy Leżajsk.