W rozmowach z zakarpackimi Węgrami próżno szukać argumentów, które pojawiły się w memorandum Viktora Orbána, wzywającym do rewizji polityki NATO wobec Kijowa. Dokument, który opisał wczoraj DGP, Budapeszt wystosował do przywódców państw Sojuszu i sekretarza generalnego organizacji

3350302-i02-2018-104-000001400.jpg

Liderzy społeczności węgierskiej z Berehowa czy Użhorodu nie czują się obywatelami gorszego sortu. Zdają się rozumieć argumenty Kijowa, który przekonuje, że w systemie edukacji nie może być luki i wszyscy obywatele powinni znać język urzędowy. Jeden z naszych węgierskich rozmówców przekonywał, że „bez znajomości ukraińskiego można najwyżej zamiatać ulice w Użhorodzie”. A Isztwan Petruszka, lokalny polityk pochodzący z Berehowa, w którym znajduje się węgierski uniwersytet, był przekonany, że gra Budapesztu ma ścisły związek z wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Argumentował, że pod koniec kwietnia wszystko wróci do normy. Te kalkulacje okazały się błędne.

Pozostało 86% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.