Polityka Orbána wobec Ukrainy jest szkodliwa dla Polski [OPINIA]

Victor Orban
Victor OrbanShutterStock
30 maja 2018

 W rozmowach z zakarpackimi Węgrami próżno szukać argumentów, które pojawiły się w memorandum Viktora Orbána, wzywającym do rewizji polityki NATO wobec Kijowa. Dokument, który opisał wczoraj DGP, Budapeszt wystosował do przywódców państw Sojuszu i sekretarza generalnego organizacji

3350302-i02-2018-104-000001400.jpg

Liderzy społeczności węgierskiej z Berehowa czy Użhorodu nie czują się obywatelami gorszego sortu. Zdają się rozumieć argumenty Kijowa, który przekonuje, że w systemie edukacji nie może być luki i wszyscy obywatele powinni znać język urzędowy. Jeden z naszych węgierskich rozmówców przekonywał, że „bez znajomości ukraińskiego można najwyżej zamiatać ulice w Użhorodzie”. A Isztwan Petruszka, lokalny polityk pochodzący z Berehowa, w którym znajduje się węgierski uniwersytet, był przekonany, że gra Budapesztu ma ścisły związek z wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Argumentował, że pod koniec kwietnia wszystko wróci do normy. Te kalkulacje okazały się błędne.

Sprawujący po raz trzeci z rzędu urząd premiera Viktor Orbán, wzywając do rewizji polityki NATO wobec Ukrainy, poszedł znacznie dalej niż w czasie kampanii. Dwustronny spór przeniósł na forum organizacji międzynarodowej. Sięgnął przy tym po argumenty, które od zwycięstwa Majdanu są systemowo promowane w rosyjskich mediach, w których Ukraina jest przedstawiana jako bantustan rządzony przez faszystowską juntę, żądną krwi mniejszości narodowych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.