Bogota będzie 36. państwem w OECD. To symboliczny koniec epoki kraju pogrążonego w wojnie domowej i kontrolowanego przez kartele narkotykowe
Kolumbia starała się o członkostwo już od pięciu lat, ale ze względu na wiele problemów, z którymi się borykała, proces akcesyjny się przeciągał. OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) to elitarny klub, który skupia wysokorozwinięte gospodarki państw demokratycznych.
Decyzję Komitetu Wykonawczego OECD przyspieszyła demilitaryzacja kolumbijskiej komunistycznej partyzantki FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) w 2017 r., która przeistoczyła się w partię polityczną (Rewolucyjną Alternatywną Siłę Ludową), z gwarantowanymi 10 miejscami w Kongresie. Pozwoliło to powstrzymać przetaczającą się przez ten kraj falę terroru. Chociaż nie oznacza to oczywiście, że nie zdarzają się już przypadki napadów inspirowanych przez byłych członków czy sympatyków FARC.
Reklama
Kolumbii pomogła też całkiem przyzwoita jak na latynoski kraj sytuacja ekonomiczna. Jej gospodarka okazała się odporna na światowy spadek cen ropy dzięki solidnej polityce makroekonomicznej i reformom podatkowym. Chociaż nie wprowadziła w życie rekomendowanej przez OECD reformy edukacji i polityki zatrudnienia, to przewidywany wzrost gospodarczy, którego może się spodziewać w tym roku, wynosi 2,2 proc.
Wprowadzenie kraju do tej organizacji było jednym z głównych celów prezydentury Juana Manuela Santosa, laureata Nagrody Nobla za przeprowadzenie procesu pokojowego, który w ostateczności przyniósł demilitaryzację FARC.

Reklama
Kolumbijska minister handlu Maria Lorena Gutierrez przewiduje, że wstąpienie w szeregi OECD wpłynie na lepsze praktyki w biznesie, ale przede wszystkim zwiększy poziom inwestycji zagranicznych. Członkostwo jest bowiem jasnym sygnałem dla inwestorów, że mogą spodziewać się w miarę stabilnej sytuacji polityczno-gospodarczej, a co za tym idzie zdecydować się na ulokowanie swoich środków w danym kraju.
Członkostwo w OECD można również traktować jako nagrodę za niesamowity postęp, jakiego w krótkim czasie dokonali Kolumbijczycy. To nie tylko demilitaryzacja FARC czy reformy. Państwo zredukowało poziom ekstremalnej biedy (ludzie żyjący za mniej niż 1,9 dol. dziennie) z 16,2 proc. w 2000 r., do 5,5 proc. w 2015 r. W tym samym czasie jego dochód narodowy wzrósł z 97,7 mld dol. do 286 mld.
Nie oznacza to, że Kolumbia całkowicie pozbyła się problemów, które w państwach rozwiniętych są dziś marginalne. Kolumbia nadal boryka się z dość wysokim poziomem przemocy domowej. Dotyka on średnio 24 na 100 tys. mieszkańców. Jednak mamy do czynienia z systematycznym spadkiem tego negatywnego zjawiska, które dotyka cały kontynent. Kraj ten może natomiast pochwalić się zdecydowanie czystszym powietrzem niż większość członków OECD.
– Dynamicznie rozwijające się ośrodki miejskie nie zapewniają gorszego poziomu życia niż w Europie, o ile tylko ma się stabilne zatrudnienie i dobre wykształcenie – mówi DGP mieszkająca i pracująca w Bogocie Maria Eugenia, która już 10 lat temu opuściła Wenezuelę, by szukać lepszego życia w sąsiednim kraju. Postanowiła wyjechać na studia i kiedy sytuacja w jej kraju zaczęła się pogarszać, Kolumbia okazała się być dla niej ziemią obiecaną. – Pracuję osiem godzin dziennie, na weekend niemal zawsze wyjeżdżam do Santa Marty nad Morze Karaibskie, bo to tylko godzina lotu – dodaje.
Kolumbia może pochwalić się również jedną z najlepszych linii lotniczych operujących w Ameryce Łacińskiej (Avianca), z nowoczesną flotą i najnowszym na całym kontynencie lotniskiem położonym w Bogocie. Jest ono niezwykle oblegane, bo Kolumbijczycy – ze względu na słaby stan dróg – niemal wszędzie latają.
Sama Bogota również jest nowoczesnym miastem, pełnym dobrych restauracji, centrów handlowych i przestrzeni publicznej. Chociaż nie ma metra, a transport miejski jest oparty tylko na poruszających się po własnym pasie autobusach tzw. TransMilenio, to miasto połączone jest siecią ścieżek rowerowych, które zwykle są zatłoczone. Bogota nie dorobiła się jeszcze systemu rowerów publicznych, za to ma je inne duże kolumbijskie miasto – Cali.
Z kolei druga największa aglomeracja Medellin, znana niegdyś jako centrala słynnego barona narkotykowego Pablo Escobara, to obok stolicy drugi prężny ośrodek biznesowy. Właśnie z Medellin wywodzi się wiele kolumbijskich firm tekstylnych, które szyją z najwyższej jakości materiałów i z sukcesem wchodzą na sąsiednie rynki ze swoimi produktami.
Położone między andyjskimi wzniesieniami Medellin wydaje się też dziś całkowicie bezpieczne. Dzielnice biedy, podobnie jak w innych kolumbijskich miastach – zdecydowanie się skurczyły. Miasto zadbało również o swoją historię, konstruując muzeum – Casa de la Memoria (Dom Pamięci), gdzie w sposób interaktywny ukazana jest kronika przemocy w Kolumbii i w samym Medellin. To swego rodzaju przestroga, by nie zniweczyć wysiłków, które pozwoliły jej dostać się do klubu najbogatszych.