"Do tej pory informacje, które były przekazywane za pomocą mediów przez terrorystów były prawdziwe. Pojawienie się informacji o tym, że Polaka zabito również trzeba traktować bardzo poważnie i z dużą dozą prawdopodobieństwa" - zaznaczył jednak Liedel.
Jego zdaniem to, że Polak został porwany miało związek, przede wszystkim z tym, że był on obcokrajowcem. "Polski rząd mógł się za nim wstawić, natomiast celem ataku, czy drugą stroną w tych negocjacjach był rząd pakistański. Tutaj Polska nie odgrywała tak ważnej roli" - ocenił Liedel.
Jak podkreślił, terrorystom zależało na tym, aby pojmać obcokrajowca i móc negocjować z własnym rządem. "Te porwania, z którymi mieliśmy do czynienia na pograniczu Afganistanu i Pakistanu w ostatnim okresie to były porwania w celu zabezpieczenia sobie azylu bezpieczeństwa, karty przetargowej" - podkreślił Liedel.
Zwrócił też uwagę, że ostatnio w tamtym regionie toczyła się duża operacja antyterrorystyczna. "Te ugrupowania które posiadały zakładników mogły używać argumentów typu: "zostawcie nas w spokoju, bo mamy zakładników i będziemy ich zabijali""
Zdaniem Liedela żądania, które stawiali porywacze - wycofanie pakistańskiego wojska z tego regionu kraju oraz uwolnienie dużej grupy przetrzymywanych w niewoli terrorystów - od samego początku były nierealne do spełnienia.
"Te żądania miały charakter bardziej psychologiczny i propagandowy ze strony ugrupowania terrorystycznego. Wiadomo było, że trzeba usiąść do negocjacji i rozmawiać, natomiast głównym celem było zapewnienie sobie pewnego immunitetu" - powiedział.
Jak ocenił, być może działania antyterrorystyczne na pograniczu afgańsko-pakistańskim wymierzone w talibów spowodowały, porywacze chcieli powiedzieć: "Nie żartujemy, jesteśmy zdeterminowani, zabiliśmy pierwszego z zakładników".
"Rząd polski nie płaci nikomu okupów"
W piątek premier Donald Tusk, pytany o to, czy Polska jest gotowa zapłacić okup, aby uwolnić Polaka uprowadzonego w Pakistanie odparł, że "rząd polski nie płaci nikomu okupów".
"Ja bym nie przykładał zbyt dużej wagi do deklaracji pana premiera Tuska dlatego, że tutaj nie możemy zapominać o tym, że to nie Polska była celem" - powiedział ekspert.
Liedel podkreślił, że była to deklaracja polityczna i "pewnie słuszna". "Generalnie nie na tym to polega. Jak zaczniemy płacić za porywanych naszych obywateli to za moment będzie ich coraz więcej i okaże się, że opłaca się porywać ponieważ nasz rząd płaci. Dlatego trudno wymagać od polityka żeby deklarował cokolwiek innego w tej konkretnej informacji" - mówił ekspert.
Jak dodał, z informacji różnych ośrodków analitycznych wynika, że w ostatnim okresie w Pakistanie uprowadzono kilkanaście osób.