- W ramach uzgodnień koalicyjnych rozmawialiśmy o zmianie obejmującej mniej więcej jedną trzecią resortów - mówi Jarosław Gowin w rozmowie z DGP.
Premier powinien mieć czas do namysłu zarówno nad strukturą organizacyjną, jak i personaliami.
Odnowiliśmy w ostatnich tygodniach umowę w trójkącie PiS, Solidarna Polska i moje ugrupowanie – Porozumienie. Wyznacza ono ogólne ramy; szczegółami personalnymi wypełni je premier Morawiecki.
Nic się w koalicji rządowej nie zmieniło, liczę więc, że w skład Rady Ministrów wejdzie dwóch przedstawicieli Porozumienia.
Pojawiła się propozycja ze strony premier Beaty Szydło, by to ministerstwo zlikwidować. Jedno z rozstrzygnięć, których dokonać ma premier Morawiecki, dotyczy właśnie przyszłości tego resortu. Na razie nie znam jego decyzji w tej sprawie.
To ja dwa lata temu przyszedłem do Jarosława Kaczyńskiego z koncepcją tego resortu. Podtrzymuję zdanie, że cyfryzacja jest bardzo ważnym obszarem, co znalazło też wyraz w exposé premiera. Kwestia budowy przyjaznego państwa cyfrowego była w nim bardzo mocno zaakcentowana.
Są trzy możliwości. Pierwsza to pozostawienie Ministerstwa Cyfryzacji w obecnym kształcie. Druga – rozdzielenie kompetencji między różne resorty. Trzecia to powołanie pełnomocnika premiera do spraw cyfryzacji w KPRM lub stworzenie agencji rządowej. Projekt takiej agencji jakiś czas temu przygotowała moja partia. Wyboru dokona premier Morawiecki.
Inna propozycja pani premier przewidywała połączenie resortów energii i środowiska. Także w tej sprawie decydujący głos będzie miał premier Morawiecki. Zmianą zapowiedzianą przez szefa rządu jest powołanie Centrum Analiz Strategicznych (CAS). Z taką propozycją przyszedłem w 2007 r. do nowo wybranego premiera Donalda Tuska. Spojrzał wtedy na mnie ironicznie i zapytał, czy chcę znaleźć fuchę dla zaprzyjaźnionych profesorów. Obecnemu premierowi tego nie podpowiadałem, ale cieszę się, że dziś urząd ten sprawuje ktoś, kto rozumie potrzebę strategicznego myślenia o państwie.
Czym innym jest generalna strategia rozwoju państwa, a czym innym rozpisanie tego na konkretne działania. To powinno być centrum działające na rzecz państwa, a nie rządu. Powinno grupować wybitnych naukowców i ekspertów, którzy przygotowywaliby programy dla każdego obozu politycznego, jaki obejmie w Polsce władzę. Żyjemy w skomplikowanych czasach i takie centrum jest niezbędnym elementem skutecznego i sprawnego państwa.
Rada Gospodarcza była klubem dyskusyjnym, a CAS potrzebujemy po to, by polityka była oparta na danych naukowych. Centrum musi prowadzić analizy ilościowe i jakościowe, posługiwać się narzędziami ekonomicznymi, statystycznymi czy socjologicznymi.
Trzeba sięgnąć po najlepszych, niezależnie od ich sympatii politycznych. Wtedy jest prawdopodobieństwo, że obecna opozycja, jeżeli dojdzie do władzy, będzie kontynuowała współpracę z nimi.
Premier Morawiecki pewnie ma swoją koncepcję. Gdybym miał mu coś podpowiadać, to wskazałbym na osoby typu prof. Jerzy Hausner lub prof. Jarosław Górniak. Obydwaj są ekspertami i państwowcami niezwiązanymi z obozem Zjednoczonej Prawicy.
Nie widzę potrzeby głębszych zmian strukturalnych. Mamy przed sobą dwa lata, w tym trudny dla każdego rządu okres wyborczy. Należy się koncentrować na ukończeniu projektów, które zaplanowaliśmy w ramach Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, a restrukturyzację państwa odłożyć na początek kolejnej kadencji, o ile wyborcy ponownie powierzą nam władzę.
Żadna personalna decyzja jeszcze nie zapadła. A kiedy zapadnie, nie ogłosi jej wicepremier czy minister, lecz premier.
Jej los także zależy od premiera. Ja jako lider partii nie postawiłem żadnego warunku personalnego dla dobrej współpracy z premierem Morawieckim. Liczę, że program rządu i obsada personalna będzie uwzględniała Porozumienie, ale z kim konkretnie będzie chciał pracować Mateusz Morawiecki, będzie jego decyzją.
Nie czuję się upoważniony, by wypowiadać się w imieniu premiera. Mogę powiedzieć, że w ramach uzgodnień koalicyjnych rozmawialiśmy o zmianie obejmującej mniej więcej jedną trzecią resortów. A dodając do tego wymianę premiera, to zmiana dość głęboka.
Proszę nie przywiązywać się do konkretnej liczby. Czy będzie to 4, 5, 6 czy 7 resortów, to decyzja pana premiera. Zaznaczam, że mówię o wstępnych ustaleniach. Premier Morawiecki może zmienić koncepcję. Ma ogromny kredyt zaufania, zwłaszcza po bardzo dobrze odebranym exposé.
Trzy rzeczy uważam za bezwzględne priorytety. W sprawach międzynarodowych to znalezienie modus vivendi ze strukturami unijnymi, zwłaszcza Komisją Europejską. W sprawach gospodarczych – przyspieszenie i lepsza koordynacja działań związanych z nadaniem gospodarce innowacyjnego i nowoczesnego charakteru. W sprawach wewnątrzrządowych – skuteczniejsze niż dotąd przełamywanie problemu resortowości.
Widać, że pręgierz, pod którym nas postawiono dwa lata temu, nadal istnieje. Decyzje parlamentu w tych sprawach są nieodwracalne i spodziewam się, że podpis prezydenta pod obiema ustawami zostanie złożony szybko.
Premier zapowiedział, że to będzie rząd kontynuacji i przyspieszenia. Jeśli chodzi o sprawy ustrojowe czy sądownictwo, nie spodziewam się istotnej rewizji dotychczasowych rozstrzygnięć.
Tak to odbieram. Niestety rząd nie ma wpływu na decyzję KRRiTV. Uważam, że powinna ona być przez samą radę jeszcze raz przeanalizowana. Powinno wypowiedzieć się szersze grono ekspertów, bo dotykamy niezwykle delikatnej sprawy, czyli wolności mediów.
Nie jest tajemnicą, że administracja amerykańska bez względu na to, czy rządzą demokraci, czy republikanie, twardo chroni interesy kapitału amerykańskiego. Także od tej strony decyzja KRRiT stwarza dla Polski problemy.
Liczę na to, że premier będzie mógł jeszcze efektywniej wspierać rozwój polskiej nauki od strony finansowej. Do tej pory miałem w nim sojusznika w tej kwestii. Teraz na czele rządu stanął człowiek, którego nadrzędnym celem jest przyspieszenie tempa wzrostu gospodarki i jej jakościowa zmiana. Chodzi o to, byśmy nie byli prostą montownią, ale byśmy wpisali się w rewolucję przemysłową 4.0. To wymaga zainwestowania w naukę sporych środków i głębokiej reformy uczelni.
Zawsze popierał tę ustawę. Na razie nie zawracam mu głowy swoimi sprawami, ale mam nadzieję, że w tym tygodniu znajdziemy czas na rozmowę. Cieszę się, że sprawy nauki i szkolnictwa wyższego znalazły odzwierciedlenie w exposé, i są to słowa, pod którymi się podpisuję.
Język premiera Morawieckiego oddaje moje podejście do polityki i sposób rozumienia potrzeb normalnych Polaków. Oni nie chcą zaostrzania konfliktów. Przeciwnie, jest wyraźne oczekiwanie, że będziemy odbudowywać wspólnotę narodową.
Oczywiście, że jest sens. Ustawa zwiększa demokratyczną kontrolę nad przebiegiem wyborów. Jej istotnym elementem jest ograniczenie kadencji w przypadku władzy wykonawczej do dwóch, przy jednoczesnym ich wydłużeniu. To na lepsze zmieni funkcjonowanie samorządu.
Jestem byłym piłkarzem. „Dziewiątką” w polskiej reprezentacji jest Robert Lewandowski, ale czasami na to miejsce Adam Nawałka przesuwa Arkadiusza Milika. Mamy do czynienia z takim przetasowaniem. Nie widzę w tym nic niezręcznego. Zadaniem pani premier będzie koordynacja resortów społecznych.
Odpowiem za siebie, bo w niektórych sprawach różnimy się z premierem Morawieckim. Dla mnie celem jest budowa silnego i ograniczonego zarazem państwa, pozostawiającego duży zakres wolności obywatelom, rodzinom, stowarzyszeniom i samorządom. Ale tam, gdzie państwo funkcjonuje, powinno być silne i sprawne oraz działać w sposób zdecydowany. Myślę, że exposé premiera Morawieckiego szkicuje taką właśnie wizję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu