"W Irlandii konstytucja wymaga referendum i w referendum większość opowiedziała się przeciw traktatowi. To święte prawo narodu irlandzkiego" - powiedział prezydent, zaznaczając, że Unia "jest bowiem ścisłym związkiem państw, opartym na ścisłej demokracji".
L. Kaczyński zaznaczył, że fiasko irlandzkiego referendum to główna przyczyna, dla której traktat nie został przez niego podpisany.
Choć w ocenie prezydenta negocjacje nad tym traktatem z punktu widzenia Polski zakończyły się sukcesem, to jest to - jak powiedział - "nowy wielki eksperyment". Podkreślił, że traktat "bardzo istotnie ogranicza zasadę jednomyślności, a na jej miejsce wchodzi zasada większości".
Aby ten eksperyment został zaakceptowany to - jak powiedział - "tam gdzie zasada jednomyślności została zachowana (...), powinna ona być z pełną powagą respektowana".
Jednocześnie opowiedział się za zwiększeniem roli Unii Europejskiej. Ta rola - jak powiedział - "powinna się wiązać z umiejętnością działań zdecydowanych i z determinacją".
Prezydent: potrzebne energiczne działania UE ws. bezpieczeństwa energetycznego
Prezydent Lech Kaczyński liczy na to, że Unia Europejska w 2009 roku będzie zdolna do podjęcia bardzo energicznych działań na rzecz bezpieczeństwa energetycznego.
"Wydarzenia związane z kryzysem energetycznym wskazały na wagę tego problemu po raz kolejny. Myślę, że UE będzie zdolna do podjęcia w tym roku bardzo energicznych decyzji związanych z dywersyfikacją dostaw gazu, z poszukiwaniem innych źródeł energii" - mówił prezydent.
"Gaz i ropa są bardzo istotne, bez nich współczesna cywilizacja funkcjonować nie może" - zaznaczył L.Kaczyński.
Prezydent podkreślił, że gaz i ropa powinny pełnić ważną rolę jako surowiec, a nie jako narzędzie polityki. "I tu również jest potrzebna energia i odwaga, również w naszej polskiej polityce jest to absolutnie niezbędne" - mówił.
Prezydent: liczymy, że projekt tarczy antyrakietowej będzie realizowany
Prezydent wyraził oczekiwanie, że administracja nowego prezydenta USA Baracka Obamy będzie realizowała projekt tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach.
Prezydent podczas corocznego spotkania z dyplomatami podkreślił, że w ostatnim czasie doszło do zmiany władzy w krajach tak ważnych jak Federacja Rosyjska, gdzie władzę przejął prezydent Dmitrij Miedwiediew i w Stanach Zjednoczonych, gdzie od wtorku jest nowy prezydent.
"Polska chce patrzeć na te zmiany z nadzieją" - oświadczył Lech Kaczyński.
Jak zaznaczył, Stany Zjednoczone pozostają naszym strategicznym sojusznikiem.
"Głęboko liczymy, i pierwsze wystąpienie pana prezydenta Obamy na to wskazuje, że to, co zostało ustalone w okresie rządów pana prezydenta George W. Busha będzie realizowane" - powiedział prezydent. W tym miejscu przekazał wyrazy swojego uszanowania byłemu prezydentowi USA.
Lech Kaczyński podkreślił, że podpisana w zeszłym roku umowa w sprawie tarczy antyrakietowej w Polsce służy wyłącznie obronie przed terroryzmem. "Żadnych innych celów tu nie ma i być nie może" - zaznaczył polski prezydent.
Prezydent: poprzedni rok nie był łatwy
Prezydent Lech Kaczyński powiedział podczas spotkania z dyplomatami, że poprzedni 2008 rok nie był łatwy - rozpoczął się w nim m.in. kryzys ekonomiczny i miał miejsce "groźny konflikt" w Gruzji.
Prezydent ocenił, że choć wielu polityków angażowało się w rozwiązanie konfliktu w Gruzji, to "rola Unii Europejskiej (w tej sprawie) powinna istotnie być większa".
"Ta determinacja jest potrzebna, nawet kiedy mamy do czynienia z partnerem wpływowym i silnym, niekiedy jej zabrakło" - ocenił L.Kaczyński.
Podkreślił, że konflikt w Gruzji wiązał się ze sprawą "suwerenności tych państw, które uzyskały niepodległość dwadzieścia lat temu (...), ich niepodzielności terytorialnej", a Polska stoi na stanowisku niepodważalności tych zasad.
Prezydent ma nadzieję, iż kończy się już wojna w Strefie Gazy, rozpoczęta z końcem zeszłego roku.
Jak mówił, Polska rozumie przyczyny konfliktu w Gazie. "Ale trzeba zadać sobie pytanie, jak długo ludzie niewinni muszą cierpieć" - dodał. Zapewnił jednocześnie, że Polska jest i będzie zdecydowanym przeciwnikiem terroryzmu. Dodał, że nasz kraj będzie z nim walczyć.
Na pokój w Gazie - mówił - czekamy 41 lat. "On wymaga dobrej woli wszystkich stron konfliktu" - dodał prezydent.