Utalentowany pisarz, nienawidzony przez księcia banita o pojemnym sercu i energicznych lędźwiach łatwo zjednuje sobie sympatię dwóch dam z wyższych sfer. Jest jednak pewien haczyk.
Mniej więcej od czasu „Zakochanego Szekspira” kolejni reżyserzy uparli się, by zamieniać najważniejszych europejskich pisarzy we wzdychających do księżyca pięknoduchów. Oprócz autora „Romea i Julii” wątpliwy zaszczyt kopnął m.in. Moliera i Goethego. Film zatytułowany po polsku „Siostry i Schiller” prowokował obawy, że do niechlubnego towarzystwa dołączy także autor „Zbójców”. Na całe szczęście dzieło Dominika Grafa okazuje się jednak towarem z wyższej półki. Niemiecki reżyser udowodnił, że – choć w kinie zabiera głos rzadko – wciąż potrafi przemawiać ze swadą.
„Schiller i siostry” zaskakuje bezpretensjonalnością. Jeśli film trwa dwie i pół godziny, to bynajmniej nie dlatego, by zadośćuczynić reżyserskiej megalomanii. Graf potrzebuje aż tyle czasu, by uwiarygodnić psychologicznie dzieje całkiem zgrabnego trójkąta miłosnego. Niemiecki reżyser ma o czym opowiadać, bo w ekranowym Schillerze można się zakochać. Utalentowany pisarz, nienawidzony przez księcia banita o pojemnym sercu i energicznych lędźwiach łatwo zjednuje sobie sympatię dwóch dam z wyższych sfer. Jest jednak pewien haczyk. Choć panie von Lagenfeld bez namysłu godzą się, by w ich alkowach rozpoczął się okres burzy i naporu, jednocześnie nie chcą rezygnować z siostrzanej miłości.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.