Autopromocja

Wakar: łódzki "Kobro" to surowa opowieść o rodzinie patologicznej

Kobro, fot. Janusz Szymański
Kadr ze spektaklu "Kobro", fot. Janusz SzymańskiMedia
3 grudnia 2014

Nowa sztuka Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk wystawiona w łódzkim Teatrze Nowym przez Iwonę Siekierzyńską nie jest materiałem dla biografów Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego, ale surową opowieścią o rodzinie toksycznej mimo woli i wyborach pamięci, w duchu Franza Kafki

Warto oderwać się od encyklopedycznych haseł. W dramacie „Kobro” mówi się o rzeźbach suprematycznych, wspomina o teorii Strzemińskiego. Sztuka nie jest jednak dla znawców twórczości i życia obojga bohaterów. Tak samo jak „Mesjasz” nie był jedynie o Brunonie Schulzu, „Popiełuszko” o księdzu Jerzym, a „Śmierć człowieka wiewiórki” o Ulrike Meinhof. Małgorzata Sikorska-Miszczuk szuka w biografiach autentycznych postaci tego, co wykracza poza ich jednostkowy los, śledzi przecięcia życia i rzeczywistości, aby odnaleźć ich stygmaty. W przypadku Kobro było to pochodzenie, wojenna tułaczka, a potem odrzucenie – fakt, że chyba nigdzie nie czuła się do końca u siebie. No i wyniszczający od pewnego momentu związek ze Strzemińskim, który miał się za tego, który ją odkrył, ukształtował i miała zawdzięczać mu niemal wszystko.

Tyle że „Kobro” Sikorskiej-Miszczuk nie ma ambicji rzetelnej biografii, luźno trzyma się faktów, wydobywając z życiorysów postaci raczej ich aurę niż suchą chronologię zdarzeń. Nie bez przyczyny narratorką dramatu autorka czyni córkę Kobro i Strzemińskiego, Nikę. Dwadzieścia lat po śmierci rodziców w nienazwanym wprost urzędzie szuka ona dokumentów o nich, pozostawionej tam ponoć ich spowiedzi. Chce dociec przyczyn ich oddalania się od siebie, zrozumieć, jakie toksyny zatruły jej dzieciństwo. Nika jest u Sikorskiej-Miszczuk kimś na kształt pozbawionego złudzeń detektywa lub archeologa, udającego się w podróż w poszukiwaniu własnych źródeł.
Przedstawienie Iwony Siekierzyńskiej w łódzkim Teatrze Nowym wygląda niemal modelowo tak, jak powinna wyglądać prapremiera istotnego utworu współczesnego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.