"Nimfomanka” zasługuje na uwagę, bowiem podejście reżysera do ludzkiej seksualności, wyartykułowane przez Triera nierzadko eksplicytnie, odziera ją z mistycyzmu, a nagość z sakralności
DVD | DRAMAT Z dużej chmury mały deszcz. A może raczej: brak skandalu również może się okazać skandalem. I to jeszcze jakim. Bo etatowy duński prowokator obiecywał nie lada ekscesy, od których kinowe ekrany miały się zająć żywym ogniem. Tymczasem po pierwszych projekcjach „Nimfomanki” rozległy się głosy zawodu, bowiem w filmie o seksie seksu było jak na lekarstwo. Trier obiecywał potem, że dopiero dłuższa, rozszerzona wersja jego opus magnum faktycznie ludźmi wstrząśnie, ale kiedy ta trafiła do kin, mało kogo już to obchodziło. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że to świadome działanie Duńczyka, który zagrał na nosie oczekującym regularnego pornosa, żart i zgrywa. Ale jego ofiarą padł poniekąd on sam. Co nie zmienia faktu, że „Nimfomanka” zasługuje na uwagę, bowiem podejście reżysera do ludzkiej seksualności, wyartykułowane przez Triera nierzadko eksplicytnie, odziera ją z mistycyzmu, a nagość z sakralności. Duńczyk nie estetyzuje seksu i zanurza go w zwyczajności.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.