"Gra Endera" jest przede wszystkim widowiskiem. Wystawnym, lecz niestety nudnawym i zaskakująco mało emocjonującym.
Nie jestem entuzjastą powieściowego cyklu Orsona Scotta Carda o Enderze – swoją przygodę z serią skończyłem na drugim tomie. Ciężko mi zatem ocenić, czy film Gavina Hooda spełnia oczekiwania czytelników. Ale jako rozrywka sprawdza się niestety średnio. Przeniesiona na ekran proza Carda przypomina młodzieżową wersję „Żołnierzy kosmosu”. Podobnie jak tam akcja rozgrywa się w szkole wojskowej, szykującej ludzi do walki z owadopodobnymi kosmitami. Tyle że w „Grze Endera” kadetami są kilkunastoletnie dzieci – dowództwo armii dochodzi bowiem do wniosku, że jedynie młode umysły, pozbawione złych nawyków (a jednocześnie zaprawione w walkach toczonych w grach komputerówych), są w stanie wygrać nadchodzącą wojnę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.