„Moizm” – ostatnia płyta Tomasza Makowieckiego – to jedno z największych zaskoczeń ostatnich miesięcy. Autor zdradził nam, dlaczego postanowił otworzyć nowy muzyczny rozdział w swojej twórczości.
Skrót artykułu
Próbuję sobie wyobrazić minę twojego wydawcy, kiedy przychodzisz do niego z płytą „Moizm”. Puszczasz pierwszy numer, 10-minutowe „Dziecko księżyca” z lejącą się delikatnie elektroniką i gościnnym udziałem zasłużonego, wiekowego muzyka Józefa Skrzeka. Podejrzewam, że, delikatnie mówiąc, byłby zdziwiony, iż masz taki pomysł na nową płytę. Sporo ryzykowałeś.
To kwestia nastawienia. Skutecznie się wyleczyłem z przejmowania się tym, co kto sobie pomyśli o mojej płycie. Dla mnie w muzyce wszystko jest dozwolone, tak więc nie rozpatrywałbym tego w kategorii ryzyka.
Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.