„Eastern Boys” - melodramat kochanka i sponsora

„Eastern Boys” - recenzja
"Eastern Boys"Media
3 czerwca 2014

„Eastern Boys” przekracza granice dokumentalnej rejestracji dworcowego życia. Cinema verite flirtuje z kryminałem, ten zaś łączy się z melodramatem.

W otwierających scenach Robin Campillo łapie szum dworcowej pol i fo n i i . Bezdomni i biznesmeni, pomiędzy nimi chłopcy w opiętych spodniach wymieniający się dopiero co skradzionym towarem, wewnątrz dworcowej kakofonii stoi zaś samotny mężczyzna. W sile wieku, całkiem przystojny (dobra, odważna rola Oliviera Rabourdina). Korzystając z gejowskiego radaru – „gejdaru” – bezbłędnie wyławia jemu podobnych. Jeden z chłopców, Marek (surowy Kiriłł Emeljanow), szczególnie mu się podoba. Daniel waha się, podejść czy zawrócić, zapytać o cennik czy uciec do domu i czym prędzej zapomnieć. Pyta, umawia się. W tym momencie stylizowana na dokument gejowska narracja zamienia się w kryminał. Marek przyjdzie, ale w towarzystwie. Jest członkiem gangu złożonego z mężczyzn pochodzących z dawnych republik radzieckich. Szantażują facetów umawiających się z nimi na seks, przy okazji dokonują rozbojów i włamań.

Pozostało 71% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.