Dziadek z blizną, czyli o podróżach w czasie

podróż-czas
Czas, jaki znamy, z jego wyraźną strukturą i ukierunkowaniem, z klarownymi ciągami przyczyn i skutków, z towarzyszącą mu ideą postępu historycznego i punktualnością, trzeba było wymyślić. ShutterStock
27 kwietnia 2018

Rodzimy się, żyjemy, umieramy. To jest nasza podróż w czasie, zawsze w jedną stronę. Między pustką a pustką, ale też między przeszłością, w której nas nie było, i przyszłością, w której nas nie będzie. Trzeba sobie jakoś radzić z tym stanem rzeczy.


Kiedyś było łatwiej. To, co minione, przechodziło od razu do sfery mitu, więc, choć niezapisane, nie znikało; wszyscy umarli pozostawali w zasadzie – jako duchy przodków – na wyciągnięcie ręki, a śmierć była jedynie zmianą stanu skupienia. Czas zresztą biegł nie po linii, lecz po okręgu, więc przyszłość nie mogła być niczym innym niźli bezpiecznym powtórzeniem. Owszem, istniały wróżby i proroctwa, ale nie miały one nic do powiedzenia na temat temporalnej natury rzeczywistości, interesowały się tylko prywatnym losem jednostek.

Pozostało 97% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.