"Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków" - recenzja

"Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków"
"Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków"Media
21 stycznia 2014

Nie tylko tytuł jest oryginalny. „Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków” Aleksieja Fedorczenki to rzadki we współczesnym kinie przykład folkowego fresku o kobiecej seksualności.

Uważajmy ze schematami. Prostolinijne lica uczciwych wiejskich dziewuch bywają zaróżowione od bezwstydnych myśli, czynów i czarów. Eros w „Niebiańskich żonach” bywa dosłowny, ludyczny, ale także wyrafinowany. Fedorczence udała się rzecz karkołomna: nie roniąc niczego z autorskiej konstrukcji dramatycznej, nasycił ją życiem przełamującym surowy etnograficzny zapis. Film został podzielony na dwadzieścia sześć rozdziałów różnej długości. Wszystkie bohaterki mają imiona rozpoczynające się od litery O. „To rodzaj kalendarza” – tłumaczył reżyser. „Litera O wygląda jak koło, wszystkie pory roku i życia”. W ukazanych jakby poza czasem opowieściach kobiet wywodzących się z ludów ugrofińskich: Okanay, Oshanyak, Oshtylech, Oshiviki, Orazvi czy Odochy, najwięcej jest popędów i biologii, nie brakuje także wyższych uczuć. Seksowna jest miłość, erotyczna bywa czułość.

Pozostało 71% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.