Borysowi Chlebnikowowi starczyło zmysłu ironii wyłącznie na tytuł. „Długie i szczęśliwe życie” to krótki i posępny film. Odpowiedzialny za niego reżyser potwierdził reputację jednego z najbardziej przecenianych twórców rosyjskiego kina.
Chlebnikow chciałby być drugim Bałabanowem, ale jego film niesie z sobą stanowczo zbyt mały ładunek emocjonalny. Tak jak w znanym z naszych ekranów „Zanim noc nas nie rozdzieli” reżyser ślepo zawierza konwencji paradokumentu. Zamiast zbliżyć się do prawdy, nerwowo trzęsąca się kamera tkwi w niewoli manieryzmu. Na domiar złego reżyserska nieporadność wydaje się podszyta cynizmem. Bardziej niż szczerze przejętego losem ojczyzny społecznika Chlebnikow przypomina podrzędnego reportera, któremu wpadł w ręce chwytliwy temat.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.