"Długie i szczęśliwe życie": Tanie prowincjonalia

"Długie i szczęśliwe życie"
"Długie i szczęśliwe życie"Media
15 stycznia 2014

Borysowi Chlebnikowowi starczyło zmysłu ironii wyłącznie na tytuł. „Długie i szczęśliwe życie” to krótki i posępny film. Odpowiedzialny za niego reżyser potwierdził reputację jednego z najbardziej przecenianych twórców rosyjskiego kina.

 Chlebnikow chciałby być drugim Bałabanowem, ale jego film niesie z sobą stanowczo zbyt mały ładunek emocjonalny. Tak jak w znanym z naszych ekranów „Zanim noc nas nie rozdzieli” reżyser ślepo zawierza konwencji paradokumentu. Zamiast zbliżyć się do prawdy, nerwowo trzęsąca się kamera tkwi w niewoli manieryzmu. Na domiar złego reżyserska nieporadność wydaje się podszyta cynizmem. Bardziej niż szczerze przejętego losem ojczyzny społecznika Chlebnikow przypomina podrzędnego reportera, któremu wpadł w ręce chwytliwy temat.

Pozostało 65% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.