Kilka żartów i ładnych pocztówkowych ujęć nie ratuje „AmbaSSady” Juliusza Machulskiego.
Zachowam się co najmniej nieelegancko i zapytam, kiedy reżyser „Seksmisji” nakręcił swój ostatni dobry film? Ale nie taki, na którym uśmiechaliśmy się półgębkiem albo przyznawaliśmy, że to takie sobie, ale przynajmniej sprawnie skręcone. Za to taki, co wytrzymywałby porównanie, jeśli nie z oboma „Vabankami”, to przynajmniej z „Kingsajzem”, niegdyś uznanym za rzecz w dorobku artysty zdecydowanie słabszą. Jestem nieelegancki, bo na pewno nie będzie to „Kołysanka” ani „Ile waży koń trojański”. Nieco lepszy „Vinci” jednak też nie, o „Superprodukcji” oraz „Pieniądze to nie wszystko” nie wspominając. Wychodzi na to, że „Kiler” z roku 1997. Szesnaście lat minęło…
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.