W muzeum polityka była od początku. To znaczy politycy próbowali wpływać, ingerować, stawiać na swoim. W 2007 r., kiedy w Warszawie i całej Polsce zaczęła rządzić PO, szybko się okazało, że politycy tej partii chcieli zrobić z POLIN swoje własne osiągnięcie – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Jerzy Halbersztadt.
Muzea to polityka, historia to polityka – niestety. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, które stworzyłem i którym do 2011 r. kierowałem, staje się kolejnym terenem sporów personalnych. Wystarczy spojrzeć na inne instytucje, w których złe nominacje, niekompetentni, ale jakoś politycznie powiązani dyrektorzy, np. w Muzeum Narodowym w Warszawie czy w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, doprowadziły nie tylko do konfliktów wewnętrznych, rozpadu twórczych zespołów i zakłóceń w działalności programowej, lecz także do załamania pozycji tych ośrodków w świecie. Trzeba zrozumieć, że ciągłość działania, budowanie na dorobku tego, co już zostało osiągnięte, jest w kulturze rzeczą o fundamentalnym znaczeniu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.