Nikulin o starciu dwóch totalitaryzmów, które pochłonęło życie kilkudziesięciu milionów ludzi, pisze emocjonalnie, ale z dziwnym spokojem człowieka niemogącego uwierzyć, że przetrwał. Ów ton sprawia, że "Sołdat" to książka jeszcze bardziej wstrząsająca.
Wojenną wyobraźnię mojego pokolenia, wychowanego w późnym PRL-u, kształtowali „Czterej pancerni i pies” oraz sowieckie kino batalistyczne, czyli ckliwy militarystyczny kicz. Wydaje mi się, że współcześnie dzieci nie bawią się już w wojnę. My się bawiliśmy. Nikt nie chciał być Niemcem, Niemców się losowało. Gdybyśmy cokolwiek wiedzieli na ten temat, wolelibyśmy być Niemcami niż Grigorijem. Nadarza się okazja, by spojrzeć na wydarzenia na froncie wschodnim II wojny światowej z właściwej perspektywy – jako na przerażającą rzeź. Nikołaj Nikulin przeszedł cały szlak bojowy, od Leningradu do Berlina, ocalał cudem, a w latach 70., w ramach autoterapii, spisał do szuflady swoje wspomnienia.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.