Autopromocja

"Interstellar" Christophera Nolana wchodzi do kin. Co kryje kosmos?

Interstellar
InterstellarMedia
7 listopada 2014

Do innej galaktyki prawdopodobnie nie dolecimy nigdy. Szczęśliwie kina podobne ograniczenia nie obowiązują.

Christopher Nolan, choć podpierając się ekstensywnymi badaniami naukowymi oraz radami Kipa Thorne’a, specjalisty od teorii względności, a zarazem pomysłodawcy filmu, sięgnął po klasyki science fiction i blockbustery z lat 80., które ukształtowały jego artystyczną wrażliwość. Zresztą „Interstellar” miał zrealizować Steven Spielberg, ale losy projektu, jak to w Hollywood bywa, potoczyły się inaczej.

Nolan uważa się za tradycjonalistę – nie korzysta z trójwymiaru, nie lubi CGI i nie kręci cyfrą – ale format IMAX, który traktuje niczym panoramiczne płótno, uznał tym razem za niezbędny, aby pokazać ogrom kosmosu w pełnej krasie. Słusznie. „Interstellar” jest bowiem technicznym majstersztykiem dorównującym stroną wizualną największym osiągnięciom gatunku, mogącym śmiało mierzyć się z ukochaną przez reżysera „2001: Odyseją kosmiczną”, mimo że Brytyjczyk stroni od montażowej ekwilibrystyki i nie polega bezrozumnie na komputerowej grafice, żeby swoją wizję rozrysować. Pozwalając spektaklowi tej skali (film kosztował przeszło 150 mln dol.) biec stosunkowo powolnym rytmem, Nolan konsekwentnie obudowuje opowiadaną historię rozmaitymi kontekstami, nie spiesząc się z domknięciem akcji. Zresztą ta chwilami zahaczająca o niekiedy tylko nieznośną melancholię opowieść o stracie i poświęceniu zderza się z epickim rozmachem, tym samym łącząc śmiertelną powagę z lekkością odwiecznego marzenia o podboju kosmosu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.