Autopromocja

Wzorowy żołnierz przywraca ład i porządek. "Gość" Wingarda w kinach

Gość
GośćMedia
5 listopada 2014

Gość w dom, Bóg w dom – mówi stare polskie porzekadło. W filmie Adama Wingarda potraktowano je niemal dosłownie. David staje w drzwiach zrozpaczonej po śmierci syna żołnierza rodziny, podając się za przyjaciela zmarłego z wojska.

Przybysz obdarzony jest idealną sylwetką: od jego wyrzeźbionej klaty, zawadiackiego uśmiechu, figlarnych oczu i blond grzywki nie sposób oderwać wzrok. Odkąd Adonis zjawia się w życiu rodziny, pozornie wszystko zaczyna się układać. Głowa familii dostaje awans, córka wydostaje się z rąk dilera narkotyków, a syn uczy się stawiać opór wobec nękających go w szkole dzieciaków.

Także w lokalnej społeczności zachodzą teoretycznie pozytywne zmiany: kodeks prawa znów odzyskuje swoje znaczenie w miasteczku. A jeśli ktoś go nie przestrzega, cóż, wtedy marny jego los. Wszak w zgodzie ze swym boskim majestatem przybysz wynagradza tylko za dobre, za złe zaś karze. To właśnie te kary są najbardziej spektakularnym elementem „Gościa”. Krew bryzga tu strumieniami, przez ponad półtorej godziny projekcji spadnie niejedna głowa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.