Najwspanialsze u Toma Waitsa jest to, że absolutnie nie jest tym, za kogo się podaje. Mimo to pozwala nam upajać się swym wizerunkiem. „The greatest entertainer on Planet Earth” kończy 65 lat
Na Waitsa patrzę od mniej więcej półtorej dekady w podobny sposób. Jak na kogoś, kto jest, a jego kolejne płyty trafiają na moją półkę. Do jednych wracam częściej, do innych rzadziej. Wiem jednak, że zawsze mogę je odtworzyć. Są tacy artyści, których istnienie poprawia twój osobisty los. Skoro są, to i tobie jest łatwiej. Możesz obejrzeć po raz osiemnasty „Pieskie popołudnie” z Alem Pacino albo pierwszego „Ojca chrzestnego”. Możesz czekać, aż twój syn będzie na tyle świadomy, że obejrzycie je razem, nastąpi coś na kształt symbolicznego przekazania pałeczki.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.