Win nie da się wymazać choćby setką dobrych uczynków. W „Drugim obliczu” synowie muszą zmierzyć się z przeszłością ojców.
Zamknięty w przeszło dwóch godzinach epicki tryptyk Dereka Cianfrance’a jest o krok od wielkości przynależnej prawdziwie amerykańskiej sadze. Zabrakło niewiele, lecz nie wolno „Drugiego oblicza” zaliczać do kategorii ambitnej porażki. To przemyślane i konsekwentnie wyegzekwowane kino traktujące przede wszystkim o bezsilności, która niejako paradoksalnie staje się motorem napędowym wszelkiego działania, iskrą wzniecającą ogień zdolny oparzyć jeszcze następne pokolenia. Ojcowska przewina jawi się niczym stempel na synowskim czole. Grzechu nie da się wymazać nawet i setką dobrych uczynków, zdaje się mówić Cianfrance, odpowiedzialnością za własne czyny obarczamy nie tyle siebie, lecz także tych, którzy po nas przyjdą.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.