„Trębacza z Tembisy” trudno nazwać pełnoprawnym reportażem o Nelsonie Mandeli. Południowoafrykański przywódca bardziej niż bohaterem pozostaje wielkim nieobecnym książki Wojciecha Jagielskiego.
Książka Wojciecha Jagielskiego kończy się informacją o chorobie sędziwego Nelsona Mandeli. „Nic mu szczególnie nie dolega, ale ma już przecież prawie sto lat. Dogasa jak dobra świeca, powoli, do samego końca roztaczając wokół siebie jasne światło. Ostatnie dni życia po prostu przesypia. Zapada w drzemkę coraz częściej i na coraz dłużej. Kiedy mnie przyjął, był pogodny i zadziwiał pamięcią. Wypytywał mnie o rodzinę, wspominał nasze wcześniejsze spotkania. Po jakimś czasie rozmowa zaczęła go jednak nużyć, zapadał jakby w letarg, a gdy się z niego otrząsał, zaczął pytać o to samo” – donosił reporterowi nigeryjski dziennikarz Dele Olojede. O tym, że stan południowoamerykańskiego bohatera jest ciężki, wiadomo było od dawna. W listopadzie poinformowano, że Mandela nie dokończy pisać planowanej przez siebie drugiej części autobiografii, powierzając zadanie zaufanym współpracownikom. Ale książek o Mandeli powstało bez liku, były biografie autoryzowane i nieautoryzowane, muzycy pisali o nim piosenki, pierwszy czarnoskóry prezydent RPA i legendarny bojownik w walce o zniesienie apartheidu był bohaterem licznych dokumentów i filmów fabularnych. Ostatni, „Mandela: Long Walk to Freedom” Justina Chadwicka, którego scenariusz oparto na autobiografii południowoafrykańskiego przywódcy z 1995 roku, dopiero wejdzie na ekrany naszych kin.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.