Wicepremier Jarosław Gowin deklaruje w rozmowie z DGP, że poprze w głosowaniu weto prezydenta Dudy w sprawie sądów. I dodaje, że gdyby doszło do przedterminowych wyborów, Polsce groziłby powyborczy chaos.
Komentarz zabawny, ale chybiony. Pan prezydent znał moje zastrzeżenia. Byłem pewien, że ustawa o Sądzie Najwyższym jest obciążona takimi wadami, że prezydent jej nie podpisze – albo zawetuje, albo odeśle do Trybunału Konstytucyjnego – sygnalizując jednocześnie, że przedstawi własny projekt. Dlaczego w takim razie zagłosowałem za? Bo dzisiaj nie rozmawialibyśmy o reformie sądów czy elektromobilności, ale o kampanii wyborczej. Są tacy, którzy uważają, że Gowin i jego posłowie głosowali, by uratować stołki. Rozumiem. Ale w PO miałem odwagę wystąpić przeciw Donaldowi Tuskowi, który miał za sobą prezydenta, rząd, 16 marszałków województw, poparcie ogromnej większości mediów, a także przychylność międzynarodową. Nie czuję więc potrzeby, by udowadniać, że nie jestem tchórzem. Podejmując decyzję o tym, jak głosować, kierowaliśmy się w partii pytaniem nie o to, co jest korzystne dla nas, tylko co jest dobre dla Polski. A nie jest dobre przerywanie takich działań, jak Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, walka z mafią paliwową czy wyłudzaniem VAT, twarda polityka w sprawie imigrantów itp. Nie chcieliśmy przez głosowanie przeciw doprowadzić do tego, by te działania zawisły na włosku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.