Zapowiedziane przez prezydenta własne projekty ustaw zdecydują nie tylko o przyszłości polskiego sądownictwa, lecz także o tym, czy w obozie „dobrej zmiany” nie dojdzie do rozłamów i w konsekwencji – przedwczesnych wyborów.
Dwa weta Andrzeja Dudy do ustaw PiS dotyczących Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa okazały się punktem zwrotnym w tej kadencji. I nie chodzi wyłącznie o możliwość zatrzymania zmian w wymiarze sprawiedliwości. One kompletnie zmieniły polityczną mapę. Do tej pory imperium Jarosława Kaczyńskiego rosło, obejmując kolejne sfery wpływu. Sprzeciw Andrzeja Dudy wyznaczył jego granicę. – Duda nie tylko zawęził pole gry prezesowi, on zmienił wręcz dyscyplinę – mówi jeden z polityków obozu władzy. A to może otworzyć zupełnie nowe polityczne scenariusze na drugą część kadencji rządu i prezydenta. Bo „nie” głowy państwa może stać się punktem orientacyjnym dla niezadowolonych w PiS czy całym obozie władzy. – Oni naprawdę uwierzyli, że Andrzej jest Adrianem, a przecież nim nie jest – mówi nam osoba z Pałacu Prezydenckiego.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Powiązane
