Są osoby i stanowiska w Polsce, które powinny służyć dialogowi. Jedną z nich jest prezydent, a drugą marszałek Sejmu - powiedział b. prezydent Aleksander Kwaśniewski w środę w TVN24. Jego zdaniem, większość sejmowych konfliktów rozwiązałaby dyskusja.
Reklama

Kwaśniewski uważa, że Andrzej Duda "wciąż szuka swojego miejsca", zaś Marek Kuchciński przez swoje decyzje w grudniu 2016 r. "zamiast być rozwiązaniem problemu, sam stał się problemem". Zdaniem byłego prezydenta, "większość sytuacji konfliktowych w Sejmie dałoby się rozwiązać na drodze koncyliacyjnej", a do usuwania posła z sali obrad powinno dochodzić jedynie w wyjątkowych okolicznościach. "Zachowanie opozycji w grudniu również było dyskusyjne, ponieważ okupowanie sali sejmowej prowadzi do destrukcji parlamentaryzmu" - dodał.

"Nie pochwalam chuligańskich zachowań i wulgarnych słów, ale w moim przekonaniu odpowiedzialność za uspokojenie nastrojów leży po stronie zwycięzców. Na miejscu PiS głęboko bym się nad tym zastanowił, ponieważ w tym stanie napięcia nic nie wyjdzie z ich planów budowy innowacyjnej gospodarki, ulepszenia edukacji itp." - odpowiedział Kwaśniewski na pytanie o kary grożące uczestnikom grudniowych demonstracji przed Sejmem.

Zapytany o stosunek do proponowanych przez PiS zmian w ordynacji wyborczej do samorządów, Kwaśniewski powiedział, że jest zwolennikiem wprowadzenia zasady kadencyjności w samorządach, ponieważ długie rządy tej samej osoby "nie służą ani jej, ani miastu", jednak szczegóły zmian powinny zostać poddane dyskusji. Przyznał, że propozycja natychmiastowego ograniczenia liczby kadencji pełnionych przez prezydentów, burmistrzów i wójtów do dwóch, łamie zasadę prawo nie działa wstecz i dowodzi "chęci wyeliminowania" części samorządowców z działalności publicznej. "Gdyby miano wprowadzić takie same zasady w stosunku do parlamentarzystów, od razu podniósłby się krzyk" - ocenił.

Kwaśniewski określił brak poparcia Jarosława Kaczyńskiego dla reelekcji Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej jako "przekroczenie uprawnień" i "straszliwą małostkowość". "Tusk jest Polakiem, poza tym działa w trudnym momencie, a każdy nowy człowiek na jego miejsce potrzebowałby kolejnego roku na przyuczenie się do tej roli, a my nie mamy tyle czasu, bo mamy Brexit, Trumpa, Putina, wybory we Francji. Z poczucia przyzwoitości, nawet jeżeli nie lubimy Tuska, milczmy" - apelował.

Zdaniem byłego prezydenta, Tusk mimo groźby bojkotu ze strony polskiego rządu powinien "robić swoje", ponieważ "świat nie jest uzależniony od fanaberii nawet najpotężniejszych osób w Polsce". Za większe zagrożenie dla ponownego wyboru Tuska Kwaśniewski uważa możliwą kontrkandydaturę prezydenta Francji Francoisa Hollande.