Dopytywany, czy – tak jak domaga się tego opozycja – zostanie zwołane dodatkowe posiedzenie Sejmu 20 grudnia, Szefernaker powiedział w radiu Zet, że "w tej chwili ustawa budżetowa idzie do Senatu i jeżeli jest dobra wola ze strony opozycji, to będzie debatowała nad tą ustawą w Senacie".

Jednocześnie, mówiąc o planowanych zmianach w funkcjonowaniu dziennikarzy w Sejmie Szefernaker podkreślił, że rozwiązania zawarte w proponowanym przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego pakiecie nie wyglądają tak, jak jest to przedstawiane w mediach i nie mają "nic wspólnego z tym, że ktokolwiek zostaje wyrzucony z Sejmu". Zaznaczył, że wiele szczegółów pakietu "nie zostało dopowiedziane do tej pory".

"Ale (…) być może trzeba się uderzyć w pierś i być może trzeba powiedzieć, że nasze środowisko polityczne nie w należyty sposób zakomunikowało proponowane zmiany dziennikarzom, nie w należyty sposób zakomunikowało społeczeństwu. A opozycja niestety wykorzystała to jako pretekst" – mówił minister w kancelarii premiera.

Reklama

Według niego, ostatnie inicjatywy spotkań pomiędzy przedstawicielami parlamentu i mediów, organizowanych przez marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego na prośbę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, świadczą jednak o tym, że ta komunikacja będzie po stronie sejmowej większości "wspierana i ulepszana".

Reklama

Szefernaker, odnosząc się do piątkowych wydarzeń w Sejmie, zarzucił opozycji, iż wprowadziła ona "standardy Samoobrony do Sejmu" i złamała regulamin okupując mównicę w czasie głosowań dotyczących budżetu.

"Wy przez cały rok mówiliście o tym, że będziecie opozycją totalną. W tej chwili, od 13 grudnia, odkąd stanęliście (…) w jednym szeregu z esbekami i ubekami, jesteście opozycją totalitarną, i to pokazaliście w piątek blokując sejmową mównicę" – mówił, zwracając się do uczestniczących w audycji przedstawicieli opozycji. "Jesteście uzależnieni od władzy i po roku niesprawowania tej władzy po prostu jesteście jak po rocznym detoksie i macie te drgawki: blokujecie mównicę, atakujecie posłów PiS" – dodał minister.

Mówiąc o piątkowej wieczornej i nocnej manifestacji przed Sejmem, powiedział: "To nie była pokojowa demonstracja, to była demonstracja nastawiona na to, żeby polała się krew; na szczęście się nie polała, ponieważ policja to przeprowadziła sprawnie" – ocenił, mówiąc m.in. o blokowaniu wyjazdu posłów i członków rządu z Sejmu m.in. poprzez rzucanie się pod koła samochodów.

Dodał, że z "nieoficjalnych informacji policji" wynika, że "osoby wylegitymowane przez policję, które się rzucały pod samochód, to była skrajna organizacja antifa – antifa, która co roku, razem ze środowiskami niemieckimi, próbowała rozbić Marsz Niepodległości”.

"Od samego rana pan poseł (PSL, Eugeniusz) Kłopotek w telewizji publicznej już mówił, że zobaczycie państwo, co tego dnia będzie się działo" - powiedział minister.

Wcześniej o tym, że piątkowe manifestacje nie miały w pełni spontanicznego charakteru, przekonywał portal wpolityce.pl, powołując się na informacje z wykazu zgromadzeń publicznych w Warszawie, z których wynika, że na piątek wieczór zarejestrowano w warszawskim ratuszu kilka dni wcześniej dwa zgromadzenia pod siedzibą kancelarii premiera. (