Dziwię się, że stopni generalskich Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi nie odebrano w 2005 r., gdy rządził PiS - mówił szef PO Grzegorz Schetyna. Wtedy trzeba było spojrzeć w oczy tym, którzy żyli i powiedzieć, że odbiera się im stopnie generalskie; wtedy nie było odważnych - dodał.

We wtorek minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zapowiedział, że Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi zostaną odebrane stopnie generalskie.

"Podejmujemy w tej sprawie kroki prawne mające na celu odebranie stopni wojskowych zarówno panu Jaruzelskiemu, jak i panu Kiszczakowi. Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowymi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe" - dodał Macierewicz podczas wtorkowej prezentacji dokumentów dot. krwawych wydarzeń grudnia 1970 r.

Reklama

Odnosząc się do tej zapowiedzi Schetyna powiedział na konferencji prasowej w Sejmie: "Ja się dziwię, że nie zrobiono tego w roku 2005, kiedy PiS rządził". "Dlaczego wtedy nie, a teraz tak?" - pytał. "Wtedy trzeba było spojrzeć w oczy tym, którzy żyli i powiedzieć, że odbiera się im stopnie generalskie" - podkreślił Schetyna. "Wtedy nie było odważnych" - zaznaczył.