Autopromocja

Premier nie będzie namawiał do referendum edukacyjnego

Edukacja
EdukacjaShutterStock
29 maja 2013

Premier nie będzie namawiać Sejmu do poparcia idei przeprowadzenia referendum edukacyjnego. 12 czerwca na Wiejską przyjdą przedstawiciele stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców z ponad pół milionem podpisów. Chcą by społeczeństwo wypowiedziało się m.in. na temat obniżenia wieku szkolnego.

Donald Tusk uważa, że wniosek o referendum edukacyjne można porównać z referendum w sprawie wydłużenia wieku emerytalnego. Jest kategoria spraw, którą przegrywa się w referendach. W jego opinii są to jednak sprawy, które z punktu widzenia interesu publicznego, warto daną reformę przeprowadzić. 

Donald Tusk powiedział, że czuje się odpowiedzialny za przeprowadzenie reformy edukacyjnej i za wytłumaczenie, czemu jest ona w interesie dzieci i rodziców. Zwraca uwagę, że większość krajów Europy posyła do szkoły dzieci w wieku sześciu lat. Mówi też o tym, że Amerykanie, którzy mają najwięcej nagród Nobla, istotną cześć swoich dzieci posyłają do szkoły w wieku trzech lat. 

Donald Tusk dodał, większe szanse często wiążą się z ryzykiem. Dodał, że przeciąga reformę sześciolatków, aby mieć pewność, że szkoły są do niej odpowiednio przygotowane.
Fundacja Rzecznik Praw Rodziców zaproponowała pięć pytań w referendum. Obywatele mieliby odpowiedzieć, czy są za obowiązkiem szkolnym dla sześciolatków, obowiązkiem przedszkolnym dla pięciolatków, przywróceniem pełnego kursu historii i innych przedmiotów w liceum ogólnokształcącym, przywróceniem systemu "8 lat podstawówki, 4 lata szkoły średniej" oraz czy są za powstrzymaniem procesu likwidacji szkół publicznych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.