Dyrektora szkoły przynosi się w teczce

szkoła, uczniowie, lekcja
Aby wybrać dyrektora szkoły, teoretycznie potrzeba niezależnej komisji. W praktyce szefa placówki przynosi w teczce wójt lub burmistrz, a zgromadzeni mają tylko zakrzyknąć „łubu-dubu”. ShutterStock
20 czerwca 2014

Aby wybrać dyrektora szkoły, teoretycznie potrzeba niezależnej komisji. W praktyce szefa placówki przynosi w teczce wójt lub burmistrz, a zgromadzeni mają tylko zakrzyknąć „łubu-dubu”. O potrzebie zmian mówią rodzice, dyrektorzy, związkowcy, a nawet twórca obecnych przepisów. Te pasują tylko samorządowcom. Bo dla nich dyrektor to smakowita synekura

1826687-i02-2014-118-000001400.jpg

Jako dyrektor szkoły osiągnęłam wiek emerytalny. Moja umowa wygasała, nie można było jej samoczynnie przedłużyć. W 2011 r., kiedy zbliżał się koniec mojej kadencji, burmistrz Żoliborza ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora w mojej szkole. Prawo pozwalało, bym do niego przystąpiła – wspomina Hanna Konwińska, była dyrektor Szkoły Podstawowej nr 92 w Warszawie. – Zaczęły do mnie dochodzić plotki, że w konkursie nie mam szans, a na moje stanowisko szykuje się kto inny. Nie wierzyłam, dopóki nie usłyszałam wyników. Mimo że byłam jedyną kandydatką, konkurs nie został rozstrzygnięty – od komisji dostałam tyle samo głosów za i przeciw.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.