Szkoła to skansen. Absolwenci są nieprzygotowani do życia i pracy, za co obwiniamy nauczycieli. A ci, podobnie jak uczniowie, to ofiary systemu.
Jak to się stało, że zwrot, który powinien być obietnicą odkrywania niepoznanych lądów, odbierany jest jako zawoalowana groźba. Słysząc frazę „ja cię nauczę”, nie spodziewamy się pożytecznej lekcji, ale ataku, choćby za pomocą ostrego słowa. Myśląc o byciu uczonym przez kogoś, mamy w podświadomości agresję. Upokorzenie. Ból. „Szkoła była i jest anormalnością młodości, zakładem psychiatrycznym. Wszystko złe, cała udręka ciążąca nad naszym życiem to remanenty szkoły” – pisał Emil Zegadłowicz. Tak jak dobry nauczyciel jest w stanie z przeciętnych pod względem intelektualnym dzieciaków zrobić szczęśliwych, żyjących pełnią życia ludzi, tak zły belfer przemieni potencjalnych geniuszy w wykolejeńców i frustratów. – „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”, – te słowa wielkiego hetmana koronnego Rzeczypospolitej Jana Sariusza Zamoyskiego liczą już 420 lat. Ale od świadomości do czynów przynoszących poprawę sytuacji bywa czasem dramatycznie daleko.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.