Procedura sądowa jest pracochłonna, nieracjonalna, czasami absurdalna. Terapia szokowa musi nadejść

sędzia
Nic nie łączy środowiska sędziowskiego silniej niż propozycja jawności ich orzeczeń majątkowych. Czyli opór wobec tego, co najtrudniej upolitycznić. To również zmiana, na którą sędziowie po prostu przez lata zapracowali. Nie ma drugiej grupy, która tak niemrawo i tak pobłażliwie reagowałaby na łamanie prawa i obyczaju przez swoich przedstawicieli.ShutterStock
15 maja 2016

Szukanie odpowiedzi na pytanie, jak znaleźć równowagę między niezależnością sędziów a ich rozliczalnością, nie jest końcem demokracji. Łaciński dylemat: kto będzie pilnować samych strażników, jest aktualny w każdej epoce. Polskie sądy wymagają naprawy. Jedni się jej boją, drudzy wyczekują.

Po stronie wyczekujących jest większość wyborców, którzy wraz z krzepnięciem wolnego rynku i demokracji oczekują większej rozliczalności władzy. Mało lub zupełnie niewydajne sądy – gdzie organizacja pracy odstaje od standardów, do których przyzwyczaiły nas prywatne firmy – po prostu rażą. Wyniosłe chowanie się sędziów przed oceną obywateli – za korporacyjną solidarnością, Krajową Radą Sądownictwa (KRS), za hiperformalizmem procedowania i intepretowania prawa – to działanie rodem z PRL.

Pozostało 98% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane