Prawda a prawda sądowa. Co znaczą opinie biegłych?

prawo sędzia sąd
Wyzwaniem dla wymiaru sprawiedliwości jest zmiana mentalności – nie tylko śledczych, lecz również organów procesowych. Biegły nie może sądu wyręczać. To właśnie w postępowaniach sądowych uwydatnia się spostrzeżenie, że nauka nie może zastąpić zdrowego rozsądku, a logika to jedynie początek mądrościShutterStock
24 kwietnia 2018

Znów zachłysnęliśmy się potęgą nauki, a przez to uwierzyliśmy, że opinie biegłych mają pośród dowodów wyjątkowe znaczenie. To jednak sąd, a nie biegły, ma ustalić prawdę. Pytanie tylko: jaką?

Bulwersująca sprawa Tomasza Komendy każe opinii publicznej pytać, jak to możliwe, że w dobie rozwiniętych technik kryminalistycznych, po wielokrotnej weryfikacji sprawy przez wszystkie możliwe instancje sądowe (sprawa tego – formalnie jeszcze – skazanego poddawana była kontroli zarówno w trybie apelacyjnym, jak i kasacyjnym), po tylu latach okazało się, że mamy do czynienia z przypadkiem tragicznego błędu wymiaru sprawiedliwości i skazaniem osoby niewinnej. W dodatku na długoterminową karę pozbawienia wolności. Sprawa ta ukazuje jednak jeszcze jedną kwestię, do tej pory chyba niepodnoszoną szeroko w dyskursie publicznym. Chodzi o kwestię realizacji zasady prawdy w procesach stosowania prawa. Zasada ta uznawana jest powszechnie w kontynentalnej kulturze prawnej za fundamentalną i stanowi jeden z trzech fundamentów samoświadomości jurydycznej naszego kręgu cywilizacyjnego. W tym kontekście jeszcze bardziej niepokoi doniesienie medialne, w którym przytaczane jest tłumaczenie Sądu Okręgowego we Wrocławiu, w którym zapadł w postępowaniu rozpoznawczym (I instancji) wyrok skazujący w tej sprawie. Jak wskazują w oświadczeniu stosowne władze tego sądu, wyrok zapadły w tej sprawie nie został wydany wskutek procesu poszlakowego. To znaczy, że istniały dowody, których przedmiotem był fakt główny. Przedmiotem dowodzenia było zatem bezpośrednio sprawstwo oskarżonego, a nie tzw. fakty pośrednie (wtórne), które dopiero w łącznym zestawieniu pozwalają na wnioskowanie o czyjejś odpowiedzialności karnej (przypomnijmy, że możliwe jest skazanie kogoś jedynie na podstawie dowodów wtórnych, potocznie zwanych poszlakowymi). W oświadczeniu czytamy, że „wyrok skazujący oparty był przede wszystkim na opinii zespołu biegłych, z udziałem lekarza medycyny sądowej z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu oraz biegłego z zakresu mechanoskopii”. W ustnych opiniach uzupełniających przedstawionych na rozprawie biegli potwierdzili zaś wnioski formułowane w opiniach. Sąd okręgowy w oświadczeniu przypomniał również, że ustalenia w tej sprawie były przedmiotem kontroli przez sąd apelacyjny i – jedynie pośrednio, w zakresie poprawności ich prawnego aspektu – przez Sąd Najwyższy.

Pozostało 85% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.