Wikariak: Mentalność do nowelizacji

Sławomir Wikariak
Sławomir WikariakDGP / Wojtek Gorski
3 marca 2015

Niebawem minie pięć miesięcy od ostatniej znaczącej nowelizacji przepisów o zamówieniach publicznych. Można więc już pokusić się o pewne podsumowania. Niestety, nie napawają one optymizmem. Większości patologii, których zwalczaniu służyć miały nowe regulacje, nie udało się wyeliminować. Wielu urzędników odpowiedzialnych za przetargi skupiło się na pozornym wykonaniu przepisów, nie zwracając uwagi na cele, jakie chciano dzięki nim osiągnąć.

Nowe prawo – pomijając sytuacje wyjątkowe – wymaga stosowania dodatkowych poza ceną kryteriów oceny ofert. Patrząc na dane statystyczne, mogłoby się wydawać, że nie jest źle. Z 93 proc. przetargów, w których cena stanowiła jedyne kryterium, w styczniu 2015 r. odsetek ten spadł do 19 proc., a w przypadku zamówień powyżej progów unijnych – do 13 proc. Sukces? Może i tak, ale tylko w statystyce. Wystarczy bowiem poczytać ogłoszenia, by przekonać się, że te dodatkowe kryteria to najczęściej termin realizacji zamówienia, okres gwarancji czy wydłużony czas zapłaty. Dla przypomnienia – ustawodawca zdecydował się wymusić stosowanie dodatkowych kryteriów po to, by kupować to, co możliwie najlepsze. Jak wynika z pierwszych analiz Urzędu Zamówień Publicznych, kryteria jakościowe pojawiają się jednak raptem w 8 proc. przetargów.

Pozostało 58% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.