W prawie oświatowym nie ma szczegółowych zasad takiej refundacji kosztów. Efekt? Każda gmina ma własny mechanizm, który najczęściej jest krytykowany przez rodziców. Senat postanowił to ukrócić i zaproponował wprowadzenie specjalnego algorytmu.
Rozpoczął się rok szkolny i jak bumerang wrócił problem z dowozem dzieci do placówek oświatowych. Zgodnie z prawem gminy muszą pomóc dzieciom dostać się do przedszkola czy szkoły – zarówno wtedy, gdy uczniowie mieszkają od niej zbyt daleko, jak i wtedy, gdy z racji niepełnosprawności sprawia im to trudność. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Czyli w tym, jak ten transport zorganizować i jak refundować koszty, gdy dziecko dowożone jest przez rodziców prywatnym autem. W tym przypadku, gdy chodzi o dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności, gminy postępują, jak chcą. Nie ma bowiem szczegółowych zasad, jak ustalać sposób zwrotu kosztów ich dowozu. A niejednolite reguły budzą sprzeciw rodziców, którzy nierzadko w sądach próbują się dowiedzieć, czym kierował się wójt. Jest jednak szansa na jeden wzór wyliczeń dla wszystkich – Senat po wielu miesiącach pracy przesłał do Sejmu projekt zmiany prawa oświatowego, a w nim m.in. algorytm, jak ustalać refundację na wspólnych, równych zasadach.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.