Rak piersi HER2+ przestał być wyrokiem [STAN ZDROWIA]

Anna Kupiecka o życiu z rakiem piersi
Anna Kupiecka o życiu z rakiem piersiGazetaPrawna.pl
wczoraj, 21:53

Jeszcze kilkanaście lat temu diagnoza HER2+ raka piersi należała do tych, które budziły największy lęk. To jeden z najbardziej agresywnych biologicznie podtypów nowotworu piersi - rozwija się szybko i wymaga intensywnego leczenia. Jednak medycyna zrobiła ogromny krok naprzód.

Dzięki nowoczesnym terapiom wiele kobiet ma szansę na całkowite wyleczenie, a w przypadku choroby zaawansowanej może żyć przez wiele lat, zachowując dobrą jakość życia. Eksperci zwracają jednak uwagę, że polski system nadal nie wykorzystuje wszystkich możliwości, jakie daje współczesna onkologia. Choć trzeba przyznać, że mamy w Polsce dostęp do wielu bardzo nowoczesnych terapii.

Rak piersi nie jest jedną chorobą. To wiele różnych nowotworów, które wymagają odmiennego leczenia – przypomina w podcaście Stan Zdrowia Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe - Razem Lepiej. Sama usłyszała diagnozę HER2+ raka piersi w 2010 roku i z perspektywy pacjentki najlepiej widzi, jak bardzo zmieniły się możliwości leczenia.

– Kiedy ja chorowałam, statystyki wyglądały zupełnie inaczej. Dziś lekarze dysponują wieloma terapiami i coraz częściej mówią pacjentkom, że nawet przy tak agresywnym podtypie nowotworu mają realną szansę na pełne wyleczenie – podkreśla nasza rozmówczyni.

Leczenie raka HER2+ nie kończy się na operacji

Jeszcze do niedawna operacja w leczeniu raka piersi była postrzegana jako najważniejszy moment terapii. Tymczasem współczesna onkologia coraz częściej odwraca tę kolejność. U wielu pacjentek leczenie rozpoczyna się jeszcze przed zabiegiem chirurgicznym, aby zmniejszyć guz i zwiększyć szanse na skuteczne wyleczenie choroby.

Jak podkreśla Anna Kupiecka, leczenie okołooperacyjne - zarówno przed-, jak i pooperacyjne - nie jest jedynie dodatkiem do operacji. To kluczowy element strategii prowadzącej do wyleczenia i mający bezpośredni wpływ na przeżycie pacjentki.

W przypadku HER2+ raka piersi lekarz dobiera terapię indywidualnie, biorąc pod uwagę m.in. wielkość guza, obecność przerzutów, zajęcie węzłów chłonnych, wiek chorej czy schorzenia współistniejące. Coraz częściej leczenie systemowe rozpoczyna się przed operacją, a dopiero później wykonywany jest zabieg chirurgiczny.

Polska dogoniła świat w leczeniu tego raka, ale…

W ostatnich latach dostęp do nowoczesnych terapii raka piersi w Polsce znacząco się poprawił. Zdaniem Anny Kupieckiej w wielu obszarach nie odbiegamy już od krajów Europy Zachodniej. Pacjentki z HER2+ rakiem piersi mają dziś dostęp do nowoczesnej podwójnej blokady anty-HER2 w leczeniu przedoperacyjnym. Co więcej, terapia może być podawana w jednym krótkotrwałym podaniu podskórnym zamiast wielogodzinnych wlewów dożylnych.

– Pamiętam dziesiątki godzin spędzonych na oddziale chemioterapii. Gdybym wtedy mogła otrzymywać leczenie podskórnie, byłaby to ogromna zmiana – wspomina Anna Kupiecka.

Takie rozwiązanie pozwala pacjentkom znacznie łatwiej pogodzić terapię z codziennym życiem, pracą zawodową czy życiem rodzinnym. Jest to szczególnie ważne, ponieważ najwięcej zachorowań przypada na kobiety aktywne zawodowo.

Tego brakuje w leczeniu raka piersi HER2+

Mimo ogromnego postępu eksperci wskazują na niezaspokojoną potrzebę medyczną. Problem dotyczy kobiet z HER2+ rakiem piersi i zajętymi węzłami chłonnymi.

Obecnie w Polsce pacjentki mogą otrzymać podwójną blokadę anty-HER2 przed operacją, jednak po zabiegu leczenie to nie jest kontynuowane w ramach refundacji. Tymczasem w około 15 krajach Europy taka terapia pooperacyjna stanowi standard postępowania.

To nie jest jedynie kwestia komfortu leczenia. Wyniki badań pokazują, jak podkreśla Anna Kupiecka, że kontynuacja intensywnej terapii po operacji zmniejsza ryzyko nawrotu choroby oraz przedwczesnego zgonu u pacjentek z grupy wysokiego ryzyka. Dlatego specjaliści podkreślają, że to leczenie nie powinno być traktowane jako opcjonalne uzupełnienie terapii, ale jako integralna część procesu prowadzącego do trwałego wyleczenia.

– Medycyna cały czas się rozwija. Dziś wiemy już więcej niż jeszcze kilka lat temu i te nowe dane powinny znajdować odzwierciedlenie również w refundacji – mówi Anna Kupiecka.

Zmiany w leczeniu raka piersi to powrót do życia

Zmiana w leczeniu raka piersi oznacza nie tylko lepsze wyniki kliniczne. Coraz więcej kobiet może pozostać aktywnych zawodowo, korzystać z życia rodzinnego i normalnie funkcjonować mimo choroby.

– Mamy pacjentki, które leczą się od kilkunastu lat. Cieszą się z długiego leczenia, bo dzięki niemu żyją – mówi prezes Fundacji OnkoCafe.

Jej zdaniem inwestowanie w nowoczesne leczenie przynosi korzyści nie tylko chorym, ale całemu systemowi. Kobiety skutecznie leczone rzadziej korzystają z rent i długotrwałych zwolnień lekarskich, częściej pozostają aktywne zawodowo i odprowadzają składki.

Warto jednak pamiętać, że nawet najlepsze terapie nie zastąpią wczesnego wykrycia nowotworu. Regularna mammografia lub USG piersi w odpowiednich grupach wiekowych dają największa szansę na rozpoznanie choroby na etapie, gdy możliwości skutecznego leczenia są największe.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.