Pracownicy sądów domagają się podwyżek. Do protestu wykorzystują L4

sąd
W Sądzie Okręgowym w Łodzi absencja wyniosła 63 proc., a w podległych sądach rejonowych wahała się od 57 proc. w Łowiczu do 83 proc. w Rawie Mazowieckiej.ShutterStock
11 grudnia 2018

Odwołane rozprawy, sparaliżowane sekretariaty, zamknięte sądy – to efekt protestu urzędników sądowych, którzy gremialnie poszli na L4. Nie chcą pracować za grosze.

List ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do pracowników sądów powszechnych, zapowiadający 5 proc. podwyżki dla kuratorów, asystentów sędziów i urzędników, nie tylko nie uspokoił nastrojów, ale wręcz rozsierdził najsłabiej zarabiających. Na wieść o resortowych planach, które znacząco odbiegają od oczekiwań (1 tys. zł podwyżki netto, i to już od 1 stycznia 2019 r.), wiele osób najwyraźniej poczuło się tak słabo, że musiało udać się na zwolnienie lekarskie. Oficjalnie bowiem taka była natura wczorajszych absencji, a w sądach jak ognia unika się słowa protest.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.